RSS
 

Notki z tagiem ‘żywność’

Zapobieganie rakowi wg. dra Otto Warburga, krew i tlen

18 gru

Oczywiście każdy powienien się przyjrzeć diecie wg. pani doktor Johanny Budwig.  A tutaj coś innego, równie ciekawego.

Oto na co natrafiłam w dniu dzisiejszym, zaskakujący i prosty artykuł, będący streszczeniem pracy naukowej doktora Otto Warburga na temat „Główna przyczyna i zapobieganie rakowi” z 1966 r.:

http://www.alkalizeforhealth.net/Loxygen2.htm

Twierdzi on, że miliony osób można by było w bardzo prosty sposób uratować.

To prevent cancer it is therefore proposed first to keep the speed of the blood stream so high that the venous blood still contains sufficient oxygen; second, to keep high the concentration of hemoglobin in the blood; third, to add always to the food, even of healthy people, the active groups of the respiratory enzymes; and to increase the doses of these groups, if a precancerous state has already developed. If at the same time exogenous carcinogens are excluded rigorously, then much of the endogenous cancer may be prevented today.

These proposals are in no way utopian. On the contrary, they may be realized by everybody, everywhere, at any hour. Unlike the prevention of many other diseases, the prevention of cancer requires no government help, and not much money.

Co można przetłumaczyć mniej-więcej tak:

„W celu zapobiegania rakowi proponuje się więc, po pierwsze, utrzymać prędkość strumienia krwi na tak wysokim poziomie, aby krew żylna wciąż zawierała wydajny tlen; po drugie, utrzymać wysoką koncentrację hemoglobiny we krwi; po trzecie, dodawać zawsze do żywności, nawet dla zdrowych ludzi, aktywne grupy enzymów oddechowych (przyp.aut.: to enzymy szczególnie ważne w procesie przemiany materii, czyli trawieniu pożywienia); i podwyższyć dozowanie tych grup, gdyby stan przedrakowy już się rozwinął. Jeśli w tym samym czasie egzogenne karcynogeny są dokładnie, rygorystycznie wykluczone, wtedy można zapobiec rakowi wewnętrznemu w większości już dziś”.

„Te propozycje nie są utopijne w żadnym wypadku. Wręcz przeciwnie, mogą być zrealizowane przez każdego człowieka, wszędzie, o każdej godzinie. W odróżnieniu od zapobiegania niektórym innym chorobom, zapobieganie rakowi nie wymaga ani pomocy rządowej, ani zbyt wielu pieniędzy”.

 

Ten sam doktor dziwi się, że tej wiedzy się nie wykorzystuje i że nie do opisania jest ignorancja posiadanej już wiedzy o zapobieganiu rakowi, dzięki której można uratować już teraz miliony istnień ludzkich. (A było to juz oczywiste w 1966 roku).

Zachęcam wszystkich zainteresowanych do samodzielnego pogłębienia tematu.

 

Tutaj może być pomocny i prosty artykuł na temat enzymów w pożywieniu: http://www.joga-joga.pl/pl138/teksty86/enzymy_w_pozywieniu

 

Co jeszcze? Sport! Ruch na świeżym powietrzu!

Żelazo w pożywieniu, natka pietruszki.

 

Tymczasem dużo zdrowia życzę :)

 

KONTYNUACJA ARTYKUŁU: http://prosto-zdrowo-i-przyjemnie.blog.pl/2016/04/10/zelazo-i-miedz/

 

 

stop tyciu – bułkom mówimy NIE

05 gru

Zacznijmy od najprostszych spraw, a jakże ważnych.

Codziennie jemy kilogramy chleba, bułek zwykłych, słodkich bułek, w różnych postaciach i odmianach. Większość z nich wypiekana jest z mąki pszennej wysoko przetworzonej.
To jest pierwszy krok do przybierania na wadze.
Nie mówiąc o samopoczuciu i zdrowiu, o tym później.

Zrobiłam kilka razy taki eksperyment i za każdym razem efekt był taki sam – po 1-2 tygodniach objadania się bułkami na śniadanie, lunch i kolację, natychmiast waga przesuwała się w górę, a ja byłam jakby hmm spuchnięta albo po prostu…tyłam.
Tak się działo zarówno w czasie kiedy ważyłam 10 kg więcej i 10 kg mniej będąc chudziną.

Natomiast po odstawieniu KATEGORYCZNYM wszelkich bułek i bułko-podobnych chlebów, tych zwykłych i tych słodkich, przestawałam przybierać na wadze.
Po wprowadzeniu chlebów razowych, z pełnego przemiału, żytnich albo orkiszowych – zamiast bułek i chlebów pszennych albo ciemnych „pulchnych” (czytaj naszprycowanych chemią), od razu waga stawała i dochodziłam do siebie.

W skrócie: w pierwszej kolejności odstawiamy słodkie bułki, białe zwykłe bułki i wszelkie podobne wypieki pszenne, gdyż to od nich najbardziej się tyje! Od nich też psuje się zdrowie, ale o tym później.
Dotyczy to również: ciasta do pizzy, chałek, chleba tostowego, zwykłego chleba i dużych ilości makaronu.

To podstawa.

Tłuszcze i cukry przy tym to pikuś, o nich jeszcze sobie opowiemy.

 

…czyli zwykła dziewczyna wciela w życie dobre rady o żywieniu i zdrowiu, tak aby się tym nie zmęczyć ;) a lepiej żyć

05 gru

Na początku chciałabym Cię gorąco przywitać na moim blogu. Pierwszym blogu od 10 lat. Dlaczego postanowiłam go założyć?

Zrobiłam to dla siebie i dla Ciebie, aby mieć miejsce, w którym mogę zgromadzić zdobytą i pogłębianą cały czas wiedzę, doświadczenie i podzielić się nimi z Tobą i z każdą osobą, dla której moje zapiski mogą przynieść korzyści.

Na początku plan był taki, aby zapisywać te tajniki zdrowego stylu życia tylko w specjalnym zeszycie schowanym na dnie szafy. Później jednak stwierdziłam, że każdy kto szuka, tak jak kiedyś ja, powinien mieć otwarty dostęp do tych informacji.

Cała filozofia tego bloga i mojego stylu życia polega na tym, aby w sposób jak najprostszy, najszybszy i najprzyjemniejszy, wprowadzać w życie dobre, drobne rady, aby ZDROWIEĆ, mieć piękną sylwetkę, bez katowania się strasznymi dietami, po prostu małymi krokami do wielkiego celu.

Wyglądam niby normalnie, wielu ludzi mówi mi, iż zazdroszczą mi wyglądu, tego że jestem szczupła, mam taką a nie inną figurę. Wtedy zawsze sobie myślę: ‚każdy jest kowalem swojego losu, kto każe objadać się codziennie pizzą?’, chociaż sama mam chwile słabości, głównie do czekolady…, albo myślę: ‚gdybyś wiedział ile się w życiu nachorowałam i ile razy szukałam pomocy na wszelkie sposoby, to byś tak nie zazdrościł…’. Całe życie walczę o dobry wygląd i o zdrowie, z różnym skutkiem, ale wiem coraz więcej i przyszedł czas na podzielenie się tą wiedzą. Codziennie dowiaduję się czegoś nowego i jeżeli sprawdzę na sobie, że działa, wtedy mogę być pewna, że to prawda.

Nie dla mnie drakońskie diety, nie dla mnie kategoryczne nakazy, zakazy, zmiany, gdyż „słomiany zapał” nie jest mi obcy i wiem, że tylko normalne, PROSTE, życiowe porady są możliwe do wprowadzenia na dłużej, bez bólu, dla zdrowia, a z przyjemnością :)

Jestem zwykłą dziewczyną, właściwie kobietą, żadnym naukowcem, lekarzem, specjalistą, a swoją wiedzę zbierałam i zbieram już od wielu lat z różnych źródeł. W celu ratowania własnego zdrowia i samopoczucia, przeczytałam wiele książek i artykułów poświęconych wpływowi odżywiania na życie, na pracę poszczególnych organów i na wygląd, radziłam się osób zajmujących się terapią naturalną, eksperymentowałam, szukałam głębiej i dalej szukam.  Jeżeli uważasz, że wiedza ta może się przydać i Tobie, stosuj ją z przyjemnością i czuj się coraz lepiej, tego Ci życzę. 

 

Jeżeli chcesz się ze mną skontaktować, masz pytania lub potrzebę indywidualnej konsultacji, pomogę z chęcią na tyle, ile mogę i ile moja aktualna wiedza pozwala. Możesz pisać na: ola . dzierzypolska @ gmail . com