RSS
 

Notki z tagiem ‘zdrowie’

Bielizna a płodność

22 lut

Czy zauważyłyście Dziewczyny, że kiedyś prawie wszystkie majtki i majteczki były uszyte z materiałów takich, jak bawełna i wełna. Głównie z bawełny. Pamiętam całe dzieciństwo, szkołę, nawet jeszcze studia i wiele późniejszych lat.

Teraz wchodzę do sklepu i widzę same poliestry.

Przerażające. Dlaczego?

Dlatego, że taka bielizna, noszona przecież bezpośrednio na skórze, ma bezpośredni wpływ na układ hormonalny kobiety!

Poliester ma wpływ na gospodarkę hormonalną, podwzgórze i przysadkę mózgową, które nią zawiadują, na biodostępność hormonów produkowanych przez organizm, na oddziaływanie naturalnych estrogenów, nawet na DNA… Podsumowując, noszenie poliestrowych majtek zaburza gospodarkę hormonalną kobiety. (!)

Piszę o kobietach, bo sprawa tyczy się estrogenów, ale Panowie – te hormony mają też wpływ na Waszą płodność, nie tylko płodność Pań! Mają też wpływ na cholesterol, białka, wapń, krzepliwość krwi, regulację cyklu i inne.

Jako zwolenniczka natury, oczywiście od dawna próbuję znaleźć ładne seksowne rzeczy, które będą zrobione ze zdrowych materiałów. I co? Wygląda na to, że producenci specjalnie najładniejsze wzory robią właśnie z poliestru, a to oznacza, że wcale nie zależy im na zdrowiu kobiet, wręcz przeciwnie. Dziewczyny, tylko w nas siła, bo nasz popyt może modelować podaż. Wybierajcie bawełnę, len, jedwab i wełnę.

 

PS. Butelki plastikowe też są z tego zrobione. Co pijemy?

 

.

 

Sposoby na przekąski w pracy

25 lip

Część swoich sposobów już podawałam w poprzednich notkach, teraz kolejne, te proste.

Chodzi o to, że masz 15-30 minut przerwy na lunch albo drugie śniadanie, podczas której musisz jeszcze wyjść z biura, dojść do sklepu, kupić, wrócić i zjeść i zaraz zacząć pracę. Zamiast iść do Żabki na hot-doga, proponuję w tym samym dokładnie czasie, zjeść coś zdrowego, alternatywę. Zakup zajmuje tyle samo czasu, a zrobienie każdego poniższego dania trwa tyle co czekanie na podgrzanie hot-doga. Czas jedzenia taki sam. Za to samopoczucie i zdrowie później – dużo lepsze.

 

Do tego wszystkiego potrzebna jest tylko miseczka/kubek, mały nożyk, łyżeczka i:

1. jogurt naturalny, banan w plasterki, borówki przepłukać, dorzucić, wymieszać

2. jogurt naturalny, banan w plasterki, jabłko na cząstki i w plasterki, łyżeczka otrębów pszennych, wymieszać

3. jogurt naturalny, jabłko, gruszka

4. płatki owsiane (czyste, sypane z dużego opakowania), wrzątek, zalewamy, suszone morele w kawałeczki, wymieszać

5. pomidory 2-3 duże, sparzyć wrzątkiem, obrać skórkę, na cząstki, wyrzucić pestki, sól, bazylia/zioła prowansalskie

6. kakao czyste 1 łyżeczka, wrzątek, zalewamy, dokładnie wymieszać, łyżeczka miodu/ksylitol

7. tuńczyk w kawałkach w sosie własnym/oleju słonecznikowym/oliwie z oliwek, pomidor w cząstki, zioła prowansalskie, grahamka

8. owoce sezonowe przyniesione z domu już umyte (np. truskawki, czereśnie), same albo z jogurtem naturalnym

 

Jak pozbyć się słodyczy z diety?? Tu masz motywację

18 lip

Dlaczego tak wałkuję ten temat, aby nie jeść cukru i generalnie węglowodanów prostych (np. białego pieczywa)?

Czy tylko po to, aby mieć piękną sylwetkę?

Wydaje się, że wystarczającą motywacją do pozbycia się słodyczy z diety jest chęć bycia szczupłym. Ale jak widać to wcale nie jest wystarczająca motywacja. Gdyby tak było, wszyscy bylibyśmy chudzi. Każda dziewczyna chciałaby mieć figurę aktorek z ekranu, np. takiej Julii Roberts z „Pretty Woman”. Byłoby super, co? A co zrobiłaś w tym kierunku?? No pytam! Bo zwykle na „byłoby super” się kończy. A dlaczego? Sama Julia Roberts kiedyś w wywiadzie dostała pytanie co robi, że ma tak świetną figurę, na co stwierdziła, że po prostu od wielu lat codziennie chodzi głodna! Tak, codziennie sobie czegoś odmawia. Coś o tym wiem ;) Cała tajemnica sukcesu, to mieć nad sobą kontrolę – i nawet jeśli zdarzy się ‚dzień czekolady’, to już następnego dnia wracamy do dobrych nawyków żywieniowych.

Jednak wizja pięknej figury nie wystarczy.

Co więc Wam proponuję, jako najlepszą motywację, aby nie jeść cukru i słodyczy? Otóż:

Candida albacins jest podstępnym mikroorganizmem, który niezauważalnie rozprzestrzenia się w organizmie człowieka, a powoduje wiele chorób, aby w końcu, po wielu latach, czasem dekadach, objawić się rakiem.

Candida odżywia się m.in. tym co ludziom smakuje najbardziej – cukrem. Wzbudza coraz większy apetyt na słodycze i potrawy o wysokim indeksie glikemicznym (np. biały chleb), bo sam jest głodny, żarłoczny. Podstępnie zmusza do jedzenia tego co go rozwija.

To nie jest już tylko gadanie o diecie, aby czuć się lepiej i wyglądać lepiej. To jest walka o własne życie. To jest walka o zdrowie.

Zdaję sobie sprawę, że mówienie do osoby uzależnionej od słodyczy „nie jedz tego, bo cukier zabija”, jest podobne do mówienia palaczowi „nie pal, bo palenie zabija”. Jak komuś nie zależy na zdrowiu i już przygotowuje się do przedwczesnej śmierci, to jest jego wybór.

Ale TY masz wybór własny.

Cukier i rak, albo dieta bez cukru i zdrowie.

Dlatego ciągle piszę, w wielu notkach, gdzie jeszcze ten cukier schowali, jakie są zamienniki białej mąki, czego unikać, gdzie jest cukier ukryty i co jeść zamiast niego, aby łatwiej było się odzwyczaić.

Wiem, naprawdę wiem, że to jest trudniejsze niż rzucenie palenia (tak drodzy Państwo). Cukier uzależnia jak kokaina albo i bardziej. Ale właśnie dlatego, że ten żarłoczny mikroorganizm chce Cię zjeść – on chce żyć zabijając podstępnie człowieka – nie daj mu się. Bądź silniejsza, silniejszy. Ty jesteś górą i masz kontrolę nad tym co jesz, możesz ją odzyskać. Tylko pomyśl o sobie i swoim życiu, o tym, że chcesz żyć długo i zdrowo, że nie chcesz podzielić losu milionów ludzi z rakiem. Jeśli możesz w jakiś sposób sobie pomóc i tego uniknąć, to zrób to. Zacznij zdrowo żyć.

 

Więcej o tym, czego nie jeść, aby nie karmić raka (czyli candida albacins) oraz co to w ogóle jest, znajdziesz tu:


http://prosto-zdrowo-i-przyjemnie.blog.pl/2014/01/27/nowotwor-to-grzyb-podstepny-candida-albacins/

O tym, gdzie jest ten niebezpieczny niewidoczny cukier, przeczytasz tu:


http://prosto-zdrowo-i-przyjemnie.blog.pl/2013/12/16/cukier-uzaleznia-gdzie-jeszcze-go-schowali/

Więcej o tym, co jeść, aby zachować zdrowie (i dlaczego cukier to psuje), znajdziesz tu:


http://prosto-zdrowo-i-przyjemnie.blog.pl/2016/04/10/zelazo-i-miedz/

Również o tym co jeść, aby zachować zdrowie, tu:


http://prosto-zdrowo-i-przyjemnie.blog.pl/2014/01/02/co-jedza-nie-chorujacy-na-raka/

Więcej o prostych zamiennikach dla pszenicy znajdziesz tu:


http://prosto-zdrowo-i-przyjemnie.blog.pl/2013/12/10/co-jesc-zamiast-pszenicy-i-pieczywa/

Info o samej pszenicy tu:


http://prosto-zdrowo-i-przyjemnie.blog.pl/2013/12/08/pszenica-cichy-zabojca/

Pyszne zamienniki dla cukru i słodyczy:


http://prosto-zdrowo-i-przyjemnie.blog.pl/2014/01/08/slodko-a-zdrowo-czyli-co-zamiast-cukru/


http://prosto-zdrowo-i-przyjemnie.blog.pl/2014/01/27/a-gdy-juz-nie-mozemy-wytrzymac-bez-slodyczy-cos-na-zab/


http://prosto-zdrowo-i-przyjemnie.blog.pl/2016/04/05/cos-pysznego-deser-czekoladowy-bez-czekolady/


http://prosto-zdrowo-i-przyjemnie.blog.pl/2014/03/15/ksylitol-i-zdrowe-zeby/

 

Podsumowałam Wam teraz najważniejsze notki, jakie napisałam na tym blogu, chciałabym, żeby cały świat to przeczytał, aby móc uratować wiele istnień ludzkich, ich zdrowie i życie, przy okazji dając lepsze samopoczucie i wygląd, jako pozytywny efekt uboczny zdrowego odżywania. Udostępniajcie!! Jawnie, potajemnie, obojętnie. Wszędzie, wszystkim!

Dbaj o siebie, proszę. Musisz żyć.

 

 

 

 

antyperspiranty

02 cze

„W jaki sposób przemysł kosmetyczny robi z nas wariatów”

- taki w zasadzie powinien być tytuł tego wpisu.

 

Na początku chciałabym bardzo ostrzec, szczególnie kobiety, przed stosowaniem antyperspirantów w ogóle (tak, wiem, mało realne w tych czasach), ale przede wszystkim przed stosowaniem teraz mocno reklamowanych antyperspirantów, które zawierają tak silne substancje, że działają przez tydzień!

Ludzie, bójcie się Boga, szanujcie swój organizm, nie kupujcie takich rzeczy – jeśli nie jedziecie na ekstremalną wyprawę bez dostępu do wody przez dłuższy czas, bo to jest jedyny sens stosowania takich rzeczy.

 

Antyperspiranty generalnie hamują wydzielanie potu. Czyli hamują coś, co człowiek dostał od natury – naturalny proces oczyszczania z toksyn oraz regulowania temperatury organizmu. Zawierają glin – aluminium oraz wiele substancji chemicznych – przez niektórych uznawane jako wielce niebezpieczne przy częstym stosowaniu.

 

Ale dlaczego „robią z nas wariatów”?

 

Ludzki pot w większości przypadków nie ma zapachu dopóki nie zostanie sfermentowany przez bakterie, rozwijające się w ciepłych i wilgotnych warunkach. Pacha jest jednym z najcieplejszych miejsc na powierzchni ciała człowieka, a gruczoły potowe wydzielają płyn. Gdy skórę tej okolicy umyje się mydłem o odczynie zasadowym, skóra traci swoje niskie pH, które stanowi ochronę przed kolonizacją bakteryjną. W takim środowisku dobrze rozwija się wiele bakterii, co powoduje szybką kolonizację skóry tej okolicy. Bakterie te żywią się potem, wydalając kwas, który jest główną przyczyną przykrego zapachu. Proces ten jest silniejszy po usunięciu owłosienia, gdyż włosy znajdujące się w dole pachowym powodują, że pot nie zostaje na skórze, a ta jest wystarczająco sucha aby zapobiec kolonizacji bakteryjnej. Ponadto włosy są mniej podatne na wzrost bakterii. [źródło: Wikipedia]

 

Od lat wklepuje się ludziom do głów obraz pięknego mężczyzny i pięknej kobiety, który ma spowodować nakręcanie przemysłu kosmetycznego, poprzez wzbudzanie ‚potrzeby’ stosowania kosmetyków i zabiegów upiększających.

Jeszcze za czasów naszych rodziców nikt nie golił pach ani nóg ani nie mył się codziennie. Taka była rzeczywistość. Kiedyś nikt nie używał antyperspirantów. I nikt nie śmierdział na kilometr. Dlaczego?? Może mieli mydła współgrające z pH skóry człowieka, tak że skóra była w stanie sama obronić się przed bakteriami? Może ich skóra nie była narażona na codzienne obmywanie chemikaliami i była w stanie sama zachować swój naturalny stan i pot wcale nie miał intensywnego zapachu? Nikt nie golił pach, więc może to też chroniło skórę?

Teraz jesteśmy już tak otoczeni chemią i tak „wyjałowieni” przez nią, że nie wyobrażamy sobie bez niej życia. Szczerze, ja też nie. Wybiliśmy własną naturalną funkcję organizmu, naturalną ochronę, naturalne działanie skóry, przez gonienie jak stado owiec za reklamami telewizyjnymi i pięknymi zapachami sztucznych trujących chemicznych płynów. Ja też uwielbiam zapach perfum itp. Ale szukajmy alternatyw. Naturalnych alternatyw. Może mydło o kwaśnym pH? Może naturalna oliwka pod prysznic?  Może naturalne dezodoranty zamiast antyperspirantów? Może…?

Od antyperspirantów warto czasami sobie zrobić przerwę. Szczególnie dla zdrowia kobiet i ich piersi.

Pozdrawiam!

 
 

Co Ty jesz – czyli poszukiwania sklepowe

30 maj

Ludzie często zadają mi pytanie: „To co Ty właściwie jesz?”, po tym jak wymienię krótką listę tego, czego zwykle nie jem.

 

Fakt, to jest ten dylemat i najtrudniejsza sprawa na samym początku drogi. Gdy decydujesz się jeść zdrowo i w zgodzie z naturą, wchodzisz do sklepu i próbujesz kupić do zjedzenia coś, co nie jest nabiałem, mięsem albo chemikaliami. Stoisz, chodzisz w kółko, rozglądasz się w obłąkaniu i dochodzisz do wniosku, że w tym sklepie nie ma do zjedzenia absolutnie nic! „To co ja teraz mam jeść?”. Nikt nie chce umrzeć z głodu tylko po to, żeby zdrowo jeść ;) nie o to chodzi!

 

Po prostu na początku można przeżyć szok, ale potem już się człowiek przyzwyczaja i pierwsze kroki w supermarkecie kieruje zawsze do półek z żywnością ekologiczną, resztę szybkim krokiem omija, a po warzywa i owoce najczęściej biegnie na targ albo do dobrego warzywniaka. Z chlebem też nie jest taka prosta sprawa, po wielu latach mogę nawet stwierdzić, że to chyba obecnie jest najtrudniejsza część całego zabiegu!

 

Prosisz o chleb żytni, dostajesz, niby wszystko się zgadza, ale gdy pytasz o jego dokładny skład, to sprzedawczyni nie wie i szuka po szafkach tej kartki z notatkami, po czym okazuje się, że to chleb pszenny z wysokiego przemiału z dodatkiem „aż” 40% żytniej mąki. Albo kupujesz chleb wieloziarnisty, niby fit, zdrowy itp., po czym okazuje się, że zawiera ulepszacze, tudzież spulchniacze, jest na bazie pszennej mąki typu 500 (mega wysoki przemiał, czyli co najgorsze), a to fit to te kilka ziarenek słonecznika i siemienia na wierzchu. Można się załamać. Poszukiwania prawdziwego chleba pełnoziarnistego (czyli nie z wysokiego przemiału, czyli o jak najwyższej liczbie podanej przy typie – najlepsza jest 2000, ale jeszcze mało realna), orkiszowego, żytniego, te poszukiwania mogą trwać i można zjeździć pół miasta, ale warto! Naprawdę warto, bo to jest chleb… jaki? Chleb powszedni! Czyli coś co jemy codziennie, z czego budujemy swoje ciało i MA to znaczenie, więc warto w siebie zainwestować.

 

POWODZENIA w poszukiwaniach, w odkrywaniu prawdy o składzie, w szybkim przyzwyczajeniu się do czytania etykiet ze zrozumieniem i silnej woli dla własnego zdrowia i sylwetki! :) Uff ;) hehe ja wiem jak jest, ale jak się chce, to DA SIĘ!!

 

 

Coś o twarożku (i jego kolegach wychładzaczach)

12 kwi

Duży odzew i dużo kontrowersji wzbudził kiedyś mój artykuł o pokarmach odpowiednich i nieodpowiednich na zimę:
http://prosto-zdrowo-i-przyjemnie.blog.pl/2013/12/06/co-jesc-zima-aby-sie-nie-przeziebiac/

Teraz zbliża się lato, ciepłe miesiące, więc postanowiłam wrócić do tematu wychładzających potraw ;)

Zauważyliście, że w krajach o bardzo gorącym klimacie słodycze są dużo słodsze niż u nas? Są tak słodkie, że po kilku kęsach wykręca nawet największych łasuchów.

Zauważyliście, że rosną i smakują tam wyjątkowo pomarańcze, pomidory itd.?

A nabiał. Jak lubimy twarożki z nowalijkami, twarożek ze świeżym szczypiorkiem, rzodkiewką, ogórkiem, serek biały z pomidorem, serek na słodko, lody śmietankowe, lody o tysiącu smakach, ze słodkimi polewami.

Już Wam ślinka cieknie?

Mi też ;) Chociaż zwykle nie jem nabiału ani słodyczy.

Więc dlaczego teraz piszę o tym tak lekko, a czepiam się, żeby nie jeść ich zimą? Bo te rośliny/produkty naprawdę wychładzają organizm. Bardzo mocno. Szczególnie nabiał, cukier, cytrusy, potrawy zimne, surowe.

Nabiał? Nie wierzycie? Mówi o tym chociażby już starożytna medycyna chińska.

 

Bardzo ważne: nabiał i cukier powodują wzmożone wydzielanie śluzu w organizmie człowieka. Ten śluz generalnie nie jest zdrowy, ale latem organizm sobie z nim lepiej radzi, bo jest gorąco i ten nadmiar śluzu jest dzięki temu niwelowany. Natomiast zimą ten sam śluz jest dla organizmu nie do zniesienia, bo klimat już nie jest gorący, a ludzie poprzez takie nieodpowiednie odżywianie wychładzają się i „zaśluzowują się”, co prowadzi bezpośrednio m.in. do spadku odporności, do częstych katarów, zapaleń zatok i kaszlów i zapaleń oskrzeli. A wcale nie musi tak być. Wcale nie trzeba skazywać się na antybiotyki. Zdarzają się zarazki. Ale nie musimy im pomagać przez tworzenie dla nich idealnego środowiska do rozwoju, prawda? ;)

 

A dlaczego szczególnie latem wskazane są jogurty i kefiry? Bo bardzo silnie wychładzają organizm, a gorące lato do tego „pasuje”, natomiast wzbogacają one naszą jelitową florę bakteryjną w te bakterie, które potem jesienią i zimą już tam są i pomagają nam walczyć z infekcjami albo do nich w ogóle nie dopuszczają. Tę florę jednak buduje się przez parę dobrych miesięcy wcześniej, przed jesienią :)

 

Pozdrawiam!

 

PS. Masz problemy z zatokami? Kategorycznie odstaw mleko. I sery. Wspominałam o słodyczach? ;)

 

Żelazo i miedź DLA ZACHOWANIA ZDROWIA

10 kwi

Uzupełnienie do artykułu pt. „zapobieganie rakowi wg. dra Otto Warburga, krew i tlen”:
http://prosto-zdrowo-i-przyjemnie.blog.pl/2014/12/18/zapobieganie-rakowi/

Słuchajcie, no i wszystko się składa w jedną logiczną całość.

Dr Otto Warburg pisał o enzymach oddechowych (tych specyficznych enzymach trawiennych). Teraz coś więcej i prościej o tym – otóż składnikami wielu enzymów oddechowych są właśnie ŻELAZO i MIEDŹ.

Co ciekawe, miedź jest nam głównie potrzebna do tego, abyśmy lepiej przyswajali żelazo.

„Medycyna ludowa od dawien dawna wierzyła, że robotnicy pracujący w kopalniach miedzi nie umierają na raka, czyli że… miedź zabezpiecza przed nowotworami” – cytat z książki „Kuchnia i medycyna” J. Aleksandrowicz, I. Gumowska.

Najwięcej miedzi zawierają:

- szpinak,

- orzechy,

- grzyby,

- awokado,

- wątróbka wołowa,

- sałata,

- kasza gryczana.

Poza tym również: ziemniaki, kakao, ziarna słonecznika, sezamu, dyni, owoce morza.

 

Natomiast pomoc w przyswajaniu żelaza (niezależnie od tego, ile go zjemy) jest szczególnie ważna u osób dorosłych. Przyswajanie tego pierwiastka zwiększa co najmniej podwójnie witamina C (choć sama jest niszczona przez żelazo).

I tak, żelazo, które jest w jajkach, staje się przyswajalne, gdy dodamy do niego witaminę C, np. z zieleninki, czyli koperek, natkę pietruszki, rzeżuchę, chrzan. Albo jak wypijemy potem sok pomarańczowy (świeżo wyciskany), lemoniadę (woda, cytryna, miód), zjemy truskawki, czerwoną paprykę, pomidora, czarną porzeczkę, owoc róży, grejpfruta, czyli warzywa i owoce bogate w wit. C.

Podobno sól z naszej polskiej kopalni w Wieliczce (niektóre złoża) zawiera tak dużo przyswajalnego żelaza, że mogłaby ona wyrównać wszystkie niedobory przy normalnym codziennym używaniu.

Kolejna ciekawostka, cukier (słodycze) i białe pieczywo, biały ryż itp. żywność wysoko przetworzona, powodują nieprzyswajalność żelaza!

 

A pierwszym objawem niedoboru żelaza jest spadek odporności organizmu, poza tym oczywiście zmęczenie.

 

Gdzie jeszcze znajdziemy żelazo? Przykłady:

- natka pietruszki (zawiera też dużo witaminy C, która automatycznie wspiera przyswajanie z niej żelaza!),

- melasa,

- wątróbka cielęca i wołowa (szczególnie z cebulką),

- sól z Wieliczki,

- sok ze śliwek lub śliwki suszone (bez dodatku siarki),

- suszone morele (byle bez siarki),

- orzechy,

- nasiona dyni,

- nasiona słonecznika,

- kiełki pszenicy,

- chleb razowy z pełnego przemiału (doskonałe codzienne źródło żelaza),

- otręby,

- kasze,

- zielenina (surówki, tylko proszę nie kroić metalowym nożem i nie podawać w metalowych miskach),

- pokrzywa (najlepiej świeży sok z młodych pokrzyw zerwanych przed kwitnieniem – można dodać miodu do smaku),

- płatki owsiane,

- rodzynki,

- daktyle suszone,

- jajko, a szczególnie żółtko („zerówka”),

- szpinak,

- groszek zielony,

- drożdże piwne,

- drożdże piekarskie,

- endywia i cykoria,

- jarmuż,

- kakao (sugeruję czyste ekologiczne),

- czerwona kapusta,

- liście selera,

- koperek,

- szpinak,

- soja,

- bób,

- fasola,

- mięso, ryby.

 

Przy okazji, do walki z anemią i generalnie ze zmęczeniem, polecam szczególnie buraki, w każdej formie, ale tu uwaga – ze względu na wysoką zawartość cukrów – dla zdrowej osoby!

 

I jeszcze raz, ruch na świeżym powietrzu!! Choćby spacerek ;)

 

Solić czy nie solić, oto jest pytanie

08 kwi

Wszyscy wkoło trąbią, że sól jest niezdrowa, że należy ją radykalnie ograniczyć albo nie używać wcale.

Oczywiście, w zbyt dużych ilościach jest niezdrowa. Dokładnie tak, jak wszystko inne. Umiar w jedzeniu każdego składnika pokarmu jest najlepszy dla organizmu, gdyż potrzebuje on różnorodności.

Jednak białą śmiercią nazwać można tylko cukier, ale nie sól.

Przecież sól podaje się nawet zwierzętom do lizania, kiedy tylko mają na to ochotę, właśnie dla ich zdrowia!

No to co z tą solą?

Po prostu nie przesadzajmy. Jeśli nie jemy chipsów i nie popijamy ich napojami gazowanymi (tam jest tak dużo cukru, że jego smak producenci muszą zabijać solą, więc jednego i drugiego jest zabójcza ilość), to jest ok. Organizm sam czuje ile soli potrzebuje.

 

I jeszcze druga rzecz.

Kupujcie sól zdrową, bez dodatków, bez jodanu potasu, bez substancji przeciwzbrylających („E-536″) itp. Po prostu naturalną sól morską lub himalajską, w której składzie zobaczycie tylko i wyłącznie: „sól”. Fakt, jod jest niezbędny naszemu organizmowi, ma duży wpływ na tarczycę, dlatego trzeba do niego podchodzić rozsądnie i z umiarem. Jodu można sobie dostarczyć smarując od czasu do czasu szyję jodyną (kilka kreseczek wacikiem). Natomiast substancje przeciwzbrylające jako dodatek do soli to po prostu trucizna i skandal w biały dzień.

 

Z dwojga „złego” sól jest znacznie zdrowsza od cukru, więc nie bójcie się jej. Są badania dowodzące, że to ograniczenie soli a nie jej spożycie powoduje choroby serca.

 

Trzeba pamiętać, że sól jest drugim najważniejszym składnikiem naszego organizmu, obok wody.

 

PS. Poza tym sól ma też właściwości LECZNICZE :) Warto czasem zrobić sobie peeling z soli albo wykąpać się w wodzie z jej dodatkiem.

 

W zdrowym ciele zdrowa cera ;)

05 kwi

Od razu do sedna. Najwięksi wrogowie ładnej cery to:

- żółty ser (kompletnie odpada, nawet ćwierć plasterka w miesiącu),

- mleko,

- biały ser, twarożek wiejski (w nadmiarze albo w ogóle),

- słodycze (syrop glukozowo-fruktozowy, cukier).

Poza tym jedzenie z konserwantami, wędliny itp. Czytajcie etykiety. Nawet w jogurtach potrafi być syrop glukozowo-fruktozowy i ‚ulepszacze’.

 

Spróbuj przez co najmniej jeden pełny miesiąc zupełnie wykluczyć nabiał ze swojej diety i zobaczysz, czy przypadkiem nietolerancja laktozy nie ma wpływu na Twoją buzię. Niezależnie od tego, żółty ser jest wrogiem nr 1.

 

PS. Laktoza z produktów mlecznych znacznie lepiej się trawi przy udziale czystego (ekologicznego) kakao.

 

Cytryna i kurkuma – aromatyczna prewencja

08 mar

Choć może się to wydawać nieprawdopodobne, są na świecie takie rośliny, które po prostu mają zupełnie naturalne działanie przeciwnowotworowe. Prewencyjne. A na dodatek lubimy je, bo są smaczne, kolorowe i zdrowe jednocześnie.

Po pierwsze kurkuma: warto dodawać ją jak najczęściej do obiadu, bo pasuje – nadaje potrawom głębokiego koloru i orientalnego posmaku, a dodatkowo jej działanie jest udowodnione i wyjątkowo skuteczne. Kurkumę można kupić jako przyprawę w proszku. Można ją również dodawać do koktajli tzw. smoothies, czy posypywać nią delikatnie kanapki. Jest świetna do zup, makaronów, ryżu, indyka.

Po drugie cytryna: dodajemy ją dosłownie do wszystkiego w ciągu dnia. Ale jak? Kupujemy ekologiczną (organiczną) cytrynę – na szczęście są już w Polsce dostępne w niektórych supermarketach – gdyż chcemy uniknąć pestycydów. Myjemy dokładnie, a następnie zamrażamy i używamy jak przyprawy. Mamy zawsze pod ręką tareczkę z drobnymi oczkami i ścieramy cytrynę (razem ze skórką!) do potraw: do gotowanego obiadu, na kanapkę, do kompotu itd. Nawet troszkę, ale codziennie i jak najczęściej.

Te dwie rośliny polecane są zarówno w prewencji, jak i leczeniu. Lepiej jednak zapobiegać niż leczyć, więc… do dzieła :)

Na zdrowie!