RSS
 

Notki z tagiem ‘szczupła’

Dieta niełączenia

22 lut

Wbrew pozorom jest bardzo prosta. Stosuję ją już podświadomie, codziennie od wielu lat, mam ją już tak zaprogramowaną w umyśle, że nawet nie zwracam na nią uwagi, a przecież ma ona ogromny wpływ na sylwetkę i pora się z Wami nią podzielić.

Każdy słyszał o diecie niełączenia, ja należę do tych leniwych, „niedietowych”, więc po prostu robię tak – głównie przy obiedzie:

- jeśli jem mięso/rybę, to tylko z surówkami,

- jeśli jem ziemniaki/kluski/kaszę/chleb/ryż, to tylko z surówkami.

Koniec.

:)

Prawda, że proste? ;)

Chodzi o to, aby węglowodanów (ziemniaków, sosów z mąką, bułek, ryżu, klusek, pszenicy, cukru) nie łączyć z mięsem.

Natomiast warzywka – w surówkach i gotowane – można jeść do wszystkiego.

I to naprawdę działa. Daję gwarancję. Pod warunkiem stosowania codziennie :)

Aktualnie nie przestrzegam tej diety, bo…chcę przytyć.

 

Jak pozbyć się słodyczy z diety?? Tu masz motywację

18 lip

Dlaczego tak wałkuję ten temat, aby nie jeść cukru i generalnie węglowodanów prostych (np. białego pieczywa)?

Czy tylko po to, aby mieć piękną sylwetkę?

Wydaje się, że wystarczającą motywacją do pozbycia się słodyczy z diety jest chęć bycia szczupłym. Ale jak widać to wcale nie jest wystarczająca motywacja. Gdyby tak było, wszyscy bylibyśmy chudzi. Każda dziewczyna chciałaby mieć figurę aktorek z ekranu, np. takiej Julii Roberts z „Pretty Woman”. Byłoby super, co? A co zrobiłaś w tym kierunku?? No pytam! Bo zwykle na „byłoby super” się kończy. A dlaczego? Sama Julia Roberts kiedyś w wywiadzie dostała pytanie co robi, że ma tak świetną figurę, na co stwierdziła, że po prostu od wielu lat codziennie chodzi głodna! Tak, codziennie sobie czegoś odmawia. Coś o tym wiem ;) Cała tajemnica sukcesu, to mieć nad sobą kontrolę – i nawet jeśli zdarzy się ‚dzień czekolady’, to już następnego dnia wracamy do dobrych nawyków żywieniowych.

Jednak wizja pięknej figury nie wystarczy.

Co więc Wam proponuję, jako najlepszą motywację, aby nie jeść cukru i słodyczy? Otóż:

Candida albacins jest podstępnym mikroorganizmem, który niezauważalnie rozprzestrzenia się w organizmie człowieka, a powoduje wiele chorób, aby w końcu, po wielu latach, czasem dekadach, objawić się rakiem.

Candida odżywia się m.in. tym co ludziom smakuje najbardziej – cukrem. Wzbudza coraz większy apetyt na słodycze i potrawy o wysokim indeksie glikemicznym (np. biały chleb), bo sam jest głodny, żarłoczny. Podstępnie zmusza do jedzenia tego co go rozwija.

To nie jest już tylko gadanie o diecie, aby czuć się lepiej i wyglądać lepiej. To jest walka o własne życie. To jest walka o zdrowie.

Zdaję sobie sprawę, że mówienie do osoby uzależnionej od słodyczy „nie jedz tego, bo cukier zabija”, jest podobne do mówienia palaczowi „nie pal, bo palenie zabija”. Jak komuś nie zależy na zdrowiu i już przygotowuje się do przedwczesnej śmierci, to jest jego wybór.

Ale TY masz wybór własny.

Cukier i rak, albo dieta bez cukru i zdrowie.

Dlatego ciągle piszę, w wielu notkach, gdzie jeszcze ten cukier schowali, jakie są zamienniki białej mąki, czego unikać, gdzie jest cukier ukryty i co jeść zamiast niego, aby łatwiej było się odzwyczaić.

Wiem, naprawdę wiem, że to jest trudniejsze niż rzucenie palenia (tak drodzy Państwo). Cukier uzależnia jak kokaina albo i bardziej. Ale właśnie dlatego, że ten żarłoczny mikroorganizm chce Cię zjeść – on chce żyć zabijając podstępnie człowieka – nie daj mu się. Bądź silniejsza, silniejszy. Ty jesteś górą i masz kontrolę nad tym co jesz, możesz ją odzyskać. Tylko pomyśl o sobie i swoim życiu, o tym, że chcesz żyć długo i zdrowo, że nie chcesz podzielić losu milionów ludzi z rakiem. Jeśli możesz w jakiś sposób sobie pomóc i tego uniknąć, to zrób to. Zacznij zdrowo żyć.

 

Więcej o tym, czego nie jeść, aby nie karmić raka (czyli candida albacins) oraz co to w ogóle jest, znajdziesz tu:


http://prosto-zdrowo-i-przyjemnie.blog.pl/2014/01/27/nowotwor-to-grzyb-podstepny-candida-albacins/

O tym, gdzie jest ten niebezpieczny niewidoczny cukier, przeczytasz tu:


http://prosto-zdrowo-i-przyjemnie.blog.pl/2013/12/16/cukier-uzaleznia-gdzie-jeszcze-go-schowali/

Więcej o tym, co jeść, aby zachować zdrowie (i dlaczego cukier to psuje), znajdziesz tu:


http://prosto-zdrowo-i-przyjemnie.blog.pl/2016/04/10/zelazo-i-miedz/

Również o tym co jeść, aby zachować zdrowie, tu:


http://prosto-zdrowo-i-przyjemnie.blog.pl/2014/01/02/co-jedza-nie-chorujacy-na-raka/

Więcej o prostych zamiennikach dla pszenicy znajdziesz tu:


http://prosto-zdrowo-i-przyjemnie.blog.pl/2013/12/10/co-jesc-zamiast-pszenicy-i-pieczywa/

Info o samej pszenicy tu:


http://prosto-zdrowo-i-przyjemnie.blog.pl/2013/12/08/pszenica-cichy-zabojca/

Pyszne zamienniki dla cukru i słodyczy:


http://prosto-zdrowo-i-przyjemnie.blog.pl/2014/01/08/slodko-a-zdrowo-czyli-co-zamiast-cukru/


http://prosto-zdrowo-i-przyjemnie.blog.pl/2014/01/27/a-gdy-juz-nie-mozemy-wytrzymac-bez-slodyczy-cos-na-zab/


http://prosto-zdrowo-i-przyjemnie.blog.pl/2016/04/05/cos-pysznego-deser-czekoladowy-bez-czekolady/


http://prosto-zdrowo-i-przyjemnie.blog.pl/2014/03/15/ksylitol-i-zdrowe-zeby/

 

Podsumowałam Wam teraz najważniejsze notki, jakie napisałam na tym blogu, chciałabym, żeby cały świat to przeczytał, aby móc uratować wiele istnień ludzkich, ich zdrowie i życie, przy okazji dając lepsze samopoczucie i wygląd, jako pozytywny efekt uboczny zdrowego odżywania. Udostępniajcie!! Jawnie, potajemnie, obojętnie. Wszędzie, wszystkim!

Dbaj o siebie, proszę. Musisz żyć.

 

 

 

 

Stres w pracy a tycie lub chudnięcie

04 maj

Cześć :)

Nie od dzisiaj wiadomo, że stres ma ogromny wpływ na organizm człowieka i trzeba się nauczyć sobie z nim radzić.

Czasami jest tak, że ktoś się bardzo stara schudnąć albo przytyć, ale stres w pracy mu nie pomaga.

Jak to działa?

Są dwa najczęstsze przypadki.

 

Jeden:

Polega na zajadaniu stresu w pracy słodyczami i niejedzeniu normalnych potraw aż do wyjścia z biura, a następnie opychaniu się olbrzymią obiadokolacją po wejściu do domu.

Dlaczego tak się dzieje?

Otóż cukier jest znanym środkiem uspokajającym. Tak, strzał węglowodanowy powoduje chwilowe odczucie skoku energii (ale chwilowe!!), a zaraz potem jest zjazd i zaczyna się chcieć spać. Więc kawa. Kawa wypłukuje m.in. magnez, więc stresu odczuwa się więcej, więc… batonik. Energia spada, więc kawa. Batonik. … Albo coca-cola. Batonik. Czy muszę pisać dalej? Każdy, kto pracował w stresie, pod presją czasu, zna ten scenariusz ;) Uwaga, bułka słodka to też sam cukier :)

BTW, Mówi się, że czekolada powoduje wydzielanie hormonów szczęścia ;) Podawałam już tutaj wiele sposobów na zastąpienie batoników i czekolady, zdrowym odpowiednikiem, zachęcam do stosowania na co dzień.

Cukier/węglowodany działają uspokajająco, dlatego m.in. chce nam się spać po sutym obiedzie z ziemniakami albo makaronem, a po słodkim deserze, nic tylko przytulić głowę do poduszki.

Ale dlaczego w stresie nie jemy normalnego śniadania, lunchu, obiadu w pracy?

Powiecie: bo nie ma czasu, bo jest tyle do zrobienia, bo żołądek się ściska.

Tak właśnie, żołądek się ściska ze stresu. Jest to zupełnie biologiczna reakcja. I teraz, w omawianym pierwszym przypadku – stresujesz się w pracy, organizm na stres reaguje tak jak na zagrożenie ze strony ryczącego głodnego lwa biegnącego w Twoją stronę ;) czyli m.in. uwalnia większą ilość glukozy do krwi oraz zwalnia proces trawienia! Po całym dniu w pracy wracasz do domu, czujesz się bezpiecznie, cały stres opada, a Ty nagle czujesz wilczy głód i wpychasz w siebie co popadnie albo jesz obiad nakładając wszystkiego na talerz w olbrzymiej ilości, bo organizm dopomina się o uzupełnienie składników odżywczych, których nie dostał przez cały dzień! I tak rośnie oponka.

Przy okazji batoników, przypomnę, że właśnie przez nie, organizm musi bronić się przed przesłodzeniem, musi wyrównać poziom glukozy we krwi dla utrzymania równowagi, więc co robi? Zamienia jej nadwyżkę w tłuszcz. Dzięki temu mechanizmowi można żyć. Ale skutki uboczne takiego nadwyrężania organizmu dobrze znacie i możecie zmierzyć w pasie.

 

Dwa:

Drugi przypadek jest taki, że stres w domu nie mija. W takim przypadku nawet będąc głodnym, człowiek nie jest w stanie jeść, więc przy utrzymującym się przez dłuższy czas tego typu stresie, po prostu chudnie. Często można to zaobserwować u ludzi, których dotknęła naprawdę poważna tragedia rodzinna. Oni nie tyją, oni chudną. To jest już inny poziom stresu, więc moi kochani, cieszcie się, że możecie tyć ;)

 

No dobrze, ale co zrobić w tym pierwszym, najczęstszym przypadku?

Co mogę doradzić, to właśnie świadomość tego, co się dzieje. Gdy jesteśmy świadomi, możemy przejąć kontrolę. Dużą pomocą jest zastąpienie węglowodanów prostych złożonymi, które dłużej się uwalniają, dostarczają energii nie w postaci „strzału” i spadku, tylko równomiernie. Czyli? Chleb jasny pszenny zastępujemy razowym żytnim itp. Resztę porad już tutaj macie na blogu :) Życzę powodzenia w zastępowaniu i pozdrawiam!

 

 

Cukier uzależnia – gdzie jeszcze go schowali

16 gru

Cukier jest pyszny, niezdrowy i tuczący, wszyscy o tym wiemy. Coś nowego w tym temacie.

 

Cukier uzależnia bardziej niż kokaina. Kiedyś wszyscy traktowali jako żart fakt, że byłam uzależniona od czekolady, dzień bez czekolady był dniem straconym ;) Dzisiaj jest to potwierdzone naukowo. Taki nałóg jest wbrew pozorom bardzo niebezpieczny dla zdrowia (często pierwotna przyczyna ciężkich lub przewlekłych chorób), chociaż jeszcze niewiele osób traktuje to poważnie. Zapewne dlatego, że sami są uzależnieni i nie wyobrażają sobie życia bez cukru, który smakuje tak niewinnie słodko.

 

Ciekawe jest to, że cukier obecnie dodawany jest niemal do wszystkiego i nawet nie spodziewamy się w jakich miejscach można go znaleźć, na przykład w:

- chlebie, pieczywie, szczególnie białym,

- wędlinach (wszystkich!! rzadko kiedy na etykietce, ale potwierdzone; jedyne sklepowe wędliny, w których być może nie ma cukru, to te bezglutenowe, jednak zawierają one jeszcze większe stado konserwantów, więc nie ratują sytuacji),

- piwie,

- alkoholu (każdy otrzymywany jest z cukru),

- zupach i zupkach instant,

- sosach,

- sokach, „kubusiach”, napojach,

- mieszankach przyprawowych,

- musztardzie, chrzanie, majonezie,

- i wielu innych produktach.

 

Cukier występuje w składzie produktów pod różnymi nazwami, jako: cukier, syrop glukozowo-fruktozowy (o zgrozo), glukoza, fruktoza, laktoza, maltoza, ksyloza, sacharoza.

 

Oczywiście cukry występują również w naturze, najwięcej węglowodanów znajdziemy w miodzie, ziemniakach, burakach i gotowanej marchewce. Dużo ich jest również w białym ryżu i oczywiście w słodkich owocach np. w bananach, melonach.

Dlatego zamiast po batonika, możemy z powodzeniem sięgnąć po banana i marchewkę, a głód słodyczy sam przejdzie.

Ponadto często sięgamy po słodycze w sytuacjach stresowych, dlatego radzę zamienić je na dobry magnez z apteki, np. Magne B6 (ten zwykły, jest on na prawach leku, więc pewniejszy niż zwykłe suplementy diety).

 

 

woda i sałata dla modelki

06 gru

Aż trudno to sobie wyobrazić, ale historia jest prawdziwa.

Wtedy byłam jeszcze studentką pierwszego roku i biegałam z castingu na casting, aby zdobyć pierwsze własne pieniądze, z różnych skutkiem, a właściwie to bez skutku innego niż przygoda. Zresztą nigdy nie czułam się w tym towarzystwie jak u siebie, bo mam zupełnie ale to kompletnie inne podejście do życia, ale na początku nie wiedziałam jak będzie dalej i jaka jest rzeczywistość tej branży.

Podczas jednego ze spotkań z dyrektorką agencji modelingowej, otrzymałam szansę i „poradę”. Za dwa miesiące miał się odbyć casting do jednej z największych agencji modelek w Mediolanie na roczny kontrakt! Byłam zaproszona, oszołomiona i gotowa do boju o tę niepowtarzalną szansę na pracę, karierę i świetne zarobki.

Jednak nie było tak kolorowo jak się mogło wydawać – postawiono mi jeden warunek. „Jesteś za gruba, musisz schudnąć, za dużo w pasie i w biodrach, musisz zrzucić szybko parę centymetrów”. Słuchałam i nie wierzyłam własnym uszom, wydawało mi się, że jestem gruba jak słonica, że mam tyłek wielki jak lodówka, a przecież byłam bardzo szczupłą i wysportowaną dziewczyną, jakiś obłęd, teraz to wiem. Nie wiedziałam jak miałabym schudnąć jeszcze bardziej, więc tylko spojrzałam niepewnie i usłyszałam: „…przez dwa miesiące tylko sałata i woda, nic więcej nie jesz, musisz jeść, nie zagładzaj się, ale tylko sałata, dziewczyny tak robią i zobacz, dają radę”.

Tylko sałata i woda? Przez dwa miesiące? Nie dajmy się zwariować!!

Wtedy coś we mnie pękło. Oczywiście nie posłuchałam, poszłam na ten casting, spodobałam się nawet, ale zmierzyli mi biodra i stwierdzili, że odpadam, padło tylko: „Następna!”. Pękło i na szczęście. Już nigdy potem nie wróciłam do żadnej agencji, stwierdziłam, że mężczyźni kochają damskie biodra, a zdrowie jest najważniejsze. A tylko zdrowa kobieta wygląda atrakcyjnie.

I powiem Wam jeszcze jedno: nigdy tego nie róbcie, bo istnieją dużo lepsze sposoby, naprawdę dużo lepsze, przyjemniejsze i dużo bardziej trwałe. 

 

 

stop tyciu – bułkom mówimy NIE

05 gru

Zacznijmy od najprostszych spraw, a jakże ważnych.

Codziennie jemy kilogramy chleba, bułek zwykłych, słodkich bułek, w różnych postaciach i odmianach. Większość z nich wypiekana jest z mąki pszennej wysoko przetworzonej.
To jest pierwszy krok do przybierania na wadze.
Nie mówiąc o samopoczuciu i zdrowiu, o tym później.

Zrobiłam kilka razy taki eksperyment i za każdym razem efekt był taki sam – po 1-2 tygodniach objadania się bułkami na śniadanie, lunch i kolację, natychmiast waga przesuwała się w górę, a ja byłam jakby hmm spuchnięta albo po prostu…tyłam.
Tak się działo zarówno w czasie kiedy ważyłam 10 kg więcej i 10 kg mniej będąc chudziną.

Natomiast po odstawieniu KATEGORYCZNYM wszelkich bułek i bułko-podobnych chlebów, tych zwykłych i tych słodkich, przestawałam przybierać na wadze.
Po wprowadzeniu chlebów razowych, z pełnego przemiału, żytnich albo orkiszowych – zamiast bułek i chlebów pszennych albo ciemnych „pulchnych” (czytaj naszprycowanych chemią), od razu waga stawała i dochodziłam do siebie.

W skrócie: w pierwszej kolejności odstawiamy słodkie bułki, białe zwykłe bułki i wszelkie podobne wypieki pszenne, gdyż to od nich najbardziej się tyje! Od nich też psuje się zdrowie, ale o tym później.
Dotyczy to również: ciasta do pizzy, chałek, chleba tostowego, zwykłego chleba i dużych ilości makaronu.

To podstawa.

Tłuszcze i cukry przy tym to pikuś, o nich jeszcze sobie opowiemy.

 

…czyli zwykła dziewczyna wciela w życie dobre rady o żywieniu i zdrowiu, tak aby się tym nie zmęczyć ;) a lepiej żyć

05 gru

Na początku chciałabym Cię gorąco przywitać na moim blogu. Pierwszym blogu od 10 lat. Dlaczego postanowiłam go założyć?

Zrobiłam to dla siebie i dla Ciebie, aby mieć miejsce, w którym mogę zgromadzić zdobytą i pogłębianą cały czas wiedzę, doświadczenie i podzielić się nimi z Tobą i z każdą osobą, dla której moje zapiski mogą przynieść korzyści.

Na początku plan był taki, aby zapisywać te tajniki zdrowego stylu życia tylko w specjalnym zeszycie schowanym na dnie szafy. Później jednak stwierdziłam, że każdy kto szuka, tak jak kiedyś ja, powinien mieć otwarty dostęp do tych informacji.

Cała filozofia tego bloga i mojego stylu życia polega na tym, aby w sposób jak najprostszy, najszybszy i najprzyjemniejszy, wprowadzać w życie dobre, drobne rady, aby ZDROWIEĆ, mieć piękną sylwetkę, bez katowania się strasznymi dietami, po prostu małymi krokami do wielkiego celu.

Wyglądam niby normalnie, wielu ludzi mówi mi, iż zazdroszczą mi wyglądu, tego że jestem szczupła, mam taką a nie inną figurę. Wtedy zawsze sobie myślę: ‚każdy jest kowalem swojego losu, kto każe objadać się codziennie pizzą?’, chociaż sama mam chwile słabości, głównie do czekolady…, albo myślę: ‚gdybyś wiedział ile się w życiu nachorowałam i ile razy szukałam pomocy na wszelkie sposoby, to byś tak nie zazdrościł…’. Całe życie walczę o dobry wygląd i o zdrowie, z różnym skutkiem, ale wiem coraz więcej i przyszedł czas na podzielenie się tą wiedzą. Codziennie dowiaduję się czegoś nowego i jeżeli sprawdzę na sobie, że działa, wtedy mogę być pewna, że to prawda.

Nie dla mnie drakońskie diety, nie dla mnie kategoryczne nakazy, zakazy, zmiany, gdyż „słomiany zapał” nie jest mi obcy i wiem, że tylko normalne, PROSTE, życiowe porady są możliwe do wprowadzenia na dłużej, bez bólu, dla zdrowia, a z przyjemnością :)

Jestem zwykłą dziewczyną, właściwie kobietą, żadnym naukowcem, lekarzem, specjalistą, a swoją wiedzę zbierałam i zbieram już od wielu lat z różnych źródeł. W celu ratowania własnego zdrowia i samopoczucia, przeczytałam wiele książek i artykułów poświęconych wpływowi odżywiania na życie, na pracę poszczególnych organów i na wygląd, radziłam się osób zajmujących się terapią naturalną, eksperymentowałam, szukałam głębiej i dalej szukam.  Jeżeli uważasz, że wiedza ta może się przydać i Tobie, stosuj ją z przyjemnością i czuj się coraz lepiej, tego Ci życzę. 

 

Jeżeli chcesz się ze mną skontaktować, masz pytania lub potrzebę indywidualnej konsultacji, pomogę z chęcią na tyle, ile mogę i ile moja aktualna wiedza pozwala. Możesz pisać na: ola . dzierzypolska @ gmail . com