RSS
 

Notki z tagiem ‘chleb’

Dieta niełączenia

22 lut

Wbrew pozorom jest bardzo prosta. Stosuję ją już podświadomie, codziennie od wielu lat, mam ją już tak zaprogramowaną w umyśle, że nawet nie zwracam na nią uwagi, a przecież ma ona ogromny wpływ na sylwetkę i pora się z Wami nią podzielić.

Każdy słyszał o diecie niełączenia, ja należę do tych leniwych, „niedietowych”, więc po prostu robię tak – głównie przy obiedzie:

- jeśli jem mięso/rybę, to tylko z surówkami,

- jeśli jem ziemniaki/kluski/kaszę/chleb/ryż, to tylko z surówkami.

Koniec.

:)

Prawda, że proste? ;)

Chodzi o to, aby węglowodanów (ziemniaków, sosów z mąką, bułek, ryżu, klusek, pszenicy, cukru) nie łączyć z mięsem.

Natomiast warzywka – w surówkach i gotowane – można jeść do wszystkiego.

I to naprawdę działa. Daję gwarancję. Pod warunkiem stosowania codziennie :)

Aktualnie nie przestrzegam tej diety, bo…chcę przytyć.

 

Co Ty jesz – czyli poszukiwania sklepowe

30 maj

Ludzie często zadają mi pytanie: „To co Ty właściwie jesz?”, po tym jak wymienię krótką listę tego, czego zwykle nie jem.

 

Fakt, to jest ten dylemat i najtrudniejsza sprawa na samym początku drogi. Gdy decydujesz się jeść zdrowo i w zgodzie z naturą, wchodzisz do sklepu i próbujesz kupić do zjedzenia coś, co nie jest nabiałem, mięsem albo chemikaliami. Stoisz, chodzisz w kółko, rozglądasz się w obłąkaniu i dochodzisz do wniosku, że w tym sklepie nie ma do zjedzenia absolutnie nic! „To co ja teraz mam jeść?”. Nikt nie chce umrzeć z głodu tylko po to, żeby zdrowo jeść ;) nie o to chodzi!

 

Po prostu na początku można przeżyć szok, ale potem już się człowiek przyzwyczaja i pierwsze kroki w supermarkecie kieruje zawsze do półek z żywnością ekologiczną, resztę szybkim krokiem omija, a po warzywa i owoce najczęściej biegnie na targ albo do dobrego warzywniaka. Z chlebem też nie jest taka prosta sprawa, po wielu latach mogę nawet stwierdzić, że to chyba obecnie jest najtrudniejsza część całego zabiegu!

 

Prosisz o chleb żytni, dostajesz, niby wszystko się zgadza, ale gdy pytasz o jego dokładny skład, to sprzedawczyni nie wie i szuka po szafkach tej kartki z notatkami, po czym okazuje się, że to chleb pszenny z wysokiego przemiału z dodatkiem „aż” 40% żytniej mąki. Albo kupujesz chleb wieloziarnisty, niby fit, zdrowy itp., po czym okazuje się, że zawiera ulepszacze, tudzież spulchniacze, jest na bazie pszennej mąki typu 500 (mega wysoki przemiał, czyli co najgorsze), a to fit to te kilka ziarenek słonecznika i siemienia na wierzchu. Można się załamać. Poszukiwania prawdziwego chleba pełnoziarnistego (czyli nie z wysokiego przemiału, czyli o jak najwyższej liczbie podanej przy typie – najlepsza jest 2000, ale jeszcze mało realna), orkiszowego, żytniego, te poszukiwania mogą trwać i można zjeździć pół miasta, ale warto! Naprawdę warto, bo to jest chleb… jaki? Chleb powszedni! Czyli coś co jemy codziennie, z czego budujemy swoje ciało i MA to znaczenie, więc warto w siebie zainwestować.

 

POWODZENIA w poszukiwaniach, w odkrywaniu prawdy o składzie, w szybkim przyzwyczajeniu się do czytania etykiet ze zrozumieniem i silnej woli dla własnego zdrowia i sylwetki! :) Uff ;) hehe ja wiem jak jest, ale jak się chce, to DA SIĘ!!

 

 

Słodko a zdrowo, czyli co zamiast cukru

08 sty

 

Czym można zastąpić cukier? 

Oto najlepsze zamienniki, jakie udało mi się znaleźć:

1. ksylitol (wbrew dziwnej nazwie jest on zupełnie naturalny, produkowany z brzozy, w Finlandii),

2. stewia.

Oba zamienniki dostaniemy w sklepie ze zdrową żywnością lub przez Internet. Naprawdę warto, gdyż są tak słodkie jak cukier, wyglądają jak cukier, używa się jak cukru, a nie są cukrem :) ani zwykłym słodzikiem ani niczym sztucznym. Sama natura takie cuda oferuje. Na dodatek są bardzo zdrowe! Ksylitol jest nawet dobry na zęby. Smacznego!

 

Dlaczego powinniśmy ograniczyć ilość cukru w codziennej diecie?

Jak już wiemy, cukier uzależnia bardziej niż kokaina, w dodatku jest bardzo niezdrowy, nie dość, że powoduje cukrzycę, próchnicę zębów i inne choroby, to jeszcze jego nadmiar stwarza w organizmie środowisko idealne dla rozwoju drobnoustrojów i obniża odporność, czego przecież nie chcemy.

Ponadto w dzisiejszych czasach o codzienny nadmiar cukru nietrudno, gdyż znajdziemy go nie tylko w słodyczach, ale też w:

- sokach owocowych,

- sosach,

- zupach,

- wędlinach (wszystkich sklepowych),

- jogurtach,

- batonach (nawet fitness),

- musli,

- chlebie i bułkach.

 

Naprawdę warto więc zadbać o swoje zdrowie i smukłą sylwetkę i następnym razem posłodzić herbatę ksylitolem :)

 

 

 

Co jedzą nie chorujący na raka?

02 sty

Gdybyśmy mogli narodzić się na nowo i decydować, co jeść przez całe życie, by uniknąć raka, to powinniśmy stać się wegetarianami lub półwegetarianami (tzn. dopuścić ryby i owoce morza). Musielibyśmy całkowicie wykluczyć czerwone mięso i tłuszcze zwierzęce oraz potrawy mleczne (głównie sery i pełne mleko). Jedlibyśmy warzywa i owoce, kasze i otręby, fasolę – a pilibyśmy zieloną herbatę i jogurt, a czasami, bardzo rzadko, kawę.

Alkohol – bardzo ostrożnie. Można jeść węgorza, najbogatszego w witaminę D i inne tłuste ryby, jak np. makrelę. Warto zrezygnować z potraw bardzo ostro przyprawionych i przesolonych. Jeśli mięso – to np. pierś indyka bez skóry. Należy unikać mięsa wędzonego, konserwowanego, np. boczku, bekonu, salami. Chleb winien być z grubego przemiału, jedzony bez masła czy margaryny. Jeżeli tłuszcz roślinny, to raczej oliwa z oliwek, olej rzepakowy lub lniany.

Powinniśmy być entuzjastami sałatek i nigdy nie mieć dość brokułów, marchewki, pomidorów (bez chemii), pomarańczy i cebuli. Pokochajmy smak czosnku, nieważne czy surowego, czy gotowanego. Z pasją jedzmy nasycone kolorami owoce: truskawki, maliny, arbuzy, pomarańcze, winogrona. Spożywajmy bogate w witaminę E orzechy, zwłaszcza brazylijskie – dla ich zawartości selenu; włoskie – dla kwasu elagowego; i migdały – dla kwasu oleinowego (ale bez przesady, żeby nie utyć; ludzie szczupli rzadziej padają ofiarą raka).

Źródło: Jean Carper, „Żywność – twój cudowny lek. Czyli co jeść, a czego nie jeść w ponad 100 schorzeniach i jak próbować im zapobiegać stosując odpowiednią dietę” (książka opracowana na podstawie ponad 10000 przeprowadzonych badań naukowych).

 

Dorzućmy do tego jeszcze:

- ruch na świeżym powietrzu, wśród drzew,

- cudowne właściwości kurkumy (żółta przyprawa, teraz łatwo dostępna, najlepsza w smaku do ryżu, sosów, mięs, warzyw i nie tylko), stosujmy ją jak najczęściej i jak najwięcej,

- używajmy cytrynę, dobrze umytą i zamrożoną, ścieraną razem ze skórką na tarce jako dodatek/przyprawa do potraw,

- natka pietruszki,

- jeśli lubimy masło, to tylko świeże, gdy zżółknie absolutnie nie jemy,

- tran,

- cytrusy jemy głównie latem, ale w pozostałych porach roku można je „ogrzać” dodatkiem imbiru czy kardamonu,

- zielone warzywa liściaste, np. sałatę, kalarepę i kapustę lepiej jeść na surowo, najlepiej o jak najciemniejszej zieleni liści,

- inne warzywa, szczególnie zielone i pomarańczowe, np. szpinak, pomidory, marchewkę, brokuły lepiej lekko podgotowane,

- pomidory podgotowane i surowe (świeże w sezonie lub z kartonów), arbuzy, morele,

- cebula,

- dużo czosnku,

- zamiast jogurtu i serków – pijmy kefir, zsiadłe mleko (obecnie jogurty są pasteryzowane, więc zbyt wiele pożytku z nich nie ma),

- unikamy tłuszczów zwierzęcych,

- unikamy cukru, słodyczy, jasnego chleba pszennego i nabiału.

 

 

 

Cukier uzależnia – gdzie jeszcze go schowali

16 gru

Cukier jest pyszny, niezdrowy i tuczący, wszyscy o tym wiemy. Coś nowego w tym temacie.

 

Cukier uzależnia bardziej niż kokaina. Kiedyś wszyscy traktowali jako żart fakt, że byłam uzależniona od czekolady, dzień bez czekolady był dniem straconym ;) Dzisiaj jest to potwierdzone naukowo. Taki nałóg jest wbrew pozorom bardzo niebezpieczny dla zdrowia (często pierwotna przyczyna ciężkich lub przewlekłych chorób), chociaż jeszcze niewiele osób traktuje to poważnie. Zapewne dlatego, że sami są uzależnieni i nie wyobrażają sobie życia bez cukru, który smakuje tak niewinnie słodko.

 

Ciekawe jest to, że cukier obecnie dodawany jest niemal do wszystkiego i nawet nie spodziewamy się w jakich miejscach można go znaleźć, na przykład w:

- chlebie, pieczywie, szczególnie białym,

- wędlinach (wszystkich!! rzadko kiedy na etykietce, ale potwierdzone; jedyne sklepowe wędliny, w których być może nie ma cukru, to te bezglutenowe, jednak zawierają one jeszcze większe stado konserwantów, więc nie ratują sytuacji),

- piwie,

- alkoholu (każdy otrzymywany jest z cukru),

- zupach i zupkach instant,

- sosach,

- sokach, „kubusiach”, napojach,

- mieszankach przyprawowych,

- musztardzie, chrzanie, majonezie,

- i wielu innych produktach.

 

Cukier występuje w składzie produktów pod różnymi nazwami, jako: cukier, syrop glukozowo-fruktozowy (o zgrozo), glukoza, fruktoza, laktoza, maltoza, ksyloza, sacharoza.

 

Oczywiście cukry występują również w naturze, najwięcej węglowodanów znajdziemy w miodzie, ziemniakach, burakach i gotowanej marchewce. Dużo ich jest również w białym ryżu i oczywiście w słodkich owocach np. w bananach, melonach.

Dlatego zamiast po batonika, możemy z powodzeniem sięgnąć po banana i marchewkę, a głód słodyczy sam przejdzie.

Ponadto często sięgamy po słodycze w sytuacjach stresowych, dlatego radzę zamienić je na dobry magnez z apteki, np. Magne B6 (ten zwykły, jest on na prawach leku, więc pewniejszy niż zwykłe suplementy diety).

 

 

co jeść zamiast pszenicy? zamienniki dla pszennych wyrobów i pieczywa

10 gru

Skoro już wiemy, iż od chleba, bułek i innych pszenicznych wyrobów ludzie tyją i chorują: 
http://prosto-zdrowo-i-przyjemnie.blog.pl/2013/12/08/pszenica-cichy-zabojca/
 , to co możemy zrobić, aby zadbać o zdrowie i ograniczyć ich spożywanie w miarę bezboleśnie dla naszych przyzwyczajeń i na dodatek przyjemnie?

 

Najprostsze sposoby na ograniczenie pszenicy w naszej codziennej diecie, które możemy wprowadzić już dziś:

 

1. kupując mąkę w sklepie, spójrzmy jakie inne mąki stoją obok zwykłej pszennej i kupmy na próbę mąkę razową, żytnią i gryczaną,

2. kupując chleb wybierajmy ten ciemny z ziarnami (ale bez spulchniaczy i karmelu), chleb orkiszowy, chleb żytni,

3. zamiast kupować rano bułki, do pracy zabierzmy ze sobą kilka ukrojonych w domu kromek razowego, żytniego lub orkiszowego chleba,

4. do naleśników, pasztecików i krokietów używajmy tylko mąki gryczanej (są pyszne),

5. cukier jest niewskazany, ale jeżeli już musimy, bo nie wytrzymamy, to zamiast zjadać słodką bułkę, wypijmy kakao, ewentualnie gorącą czekoladę, które zaspokoją nasz głód na słodkie i magnez (odstresowuje),

6. starajmy się unikać klusek, a zamiast nich jeść ugotowane ziemniaki, warzywa, ryż, a jeszcze lepiej: kaszę gryczaną, kaszę jaglaną (najzdrowsza), czy jęczmienną,

7. jeżeli kochamy makarony, to wybierajmy te ciemne, wyprodukowane z mąki razowej.

 

Otwórzmy się na nowe, spójrzmy na półki sklepowe świeżym okiem i wybierzmy to co dla nas najlepsze i zdrowe.

 

 

 

Pszenica – cichy zabójca

08 gru

Nawiązując do rozpoczętego już tematu „stop tyciu-bułkom mówimy NIE” ( 
http://prosto-zdrowo-i-przyjemnie.blog.pl/2013/12/05/stop-tyciu-bulkom-mowimy-nie/
 ), słówko o pszenicy.

Przez całe życie jemy chleb, przyzwyczajenie każe go jeść codziennie. Skoro jemy tak często i tak dużo białego chleba i bułek, klusek i makaronów, to pszenica MUSI mieć wpływ na nasze zdrowie. Pominę tu od razu element polepszaczy i spulchniaczy, gdyż czytamy etykietki i takie pieczywo omijamy z daleka, ale czy zdajemy sobie sprawę z innego zagrożenia?

Otóż, okazuje się, że pszenica sama w sobie ma ogromny wpływ na nasze zdrowie, samopoczucie, trawienie – że jest ukrytą przyczyną bardzo wielu chorób i dolegliwości. Chorób, z których próbujemy się wyleczyć, z którymi walczymy jak z wiatrakami, bo nie znamy jednej z ważniejszych przyczyn. Jak to możliwe, że „naturalne” ziarno jakim jest pszenica szkodzi? Niestety nie jest to już to samo zboże, które jedli nasi pradziadkowie, prababcie. Ziarno pszenicy zostało sztucznie przetworzone do tego stopnia, że nie ma już nic wspólnego ze zdrowym zbożem. Jedyną namiastką, jaka nam została jest orkisz, najstarsza odmiana, z której upieczony chleb na szczęście można kupić.

Oto przykłady: Astma? Bóle brzucha? Otyłość? Cukrzyca? Wystający „brzuszek”? Bóle głowy? Nadwrażliwe jelito? Migreny? Zapalenia stawów? Zapalenia oskrzeli? Depresja? Choroby serca? Wysypka? Alergie? 

Szukałam i znalazłam. Przeczytałam artykuł, który zmienił moje życie, oto on: 
http://nowadebata.pl/2011/10/13/buszujacy-w-pszenicy/
 . Jest długi, to prawda, ale wart każdej minuty czytania, należy do tych tekstów, które otwierają oczy i mogą naprawdę pomóc każdemu z nas. 

Zmiana diety i codziennych nawyków związanych z jedzeniem chleba i bułek to nie lada wyzwanie, coś o tym wiem, sama mam czasami z tym problem, przecież gdy człowiek spieszy się do pracy, żyje w biegu, najłatwiej i najszybciej jest zrobić kanapkę albo po drodze kupić bułkę. Mimo to, zachęcam do zmiany, małymi kroczkami, najpierw zapominamy o kupowaniu bułek, potem coraz mniej białego pieczywa i pszennych produktów, za  to więcej razowego z ziarnami, żytniego, czy orkiszowego, a także płatków owsianych, kasz, warzyw i orzechów.  

 Musi nam się udać :) Bądźmy lżejsi, weselsi i zdrowsi!

 

 

stop tyciu – bułkom mówimy NIE

05 gru

Zacznijmy od najprostszych spraw, a jakże ważnych.

Codziennie jemy kilogramy chleba, bułek zwykłych, słodkich bułek, w różnych postaciach i odmianach. Większość z nich wypiekana jest z mąki pszennej wysoko przetworzonej.
To jest pierwszy krok do przybierania na wadze.
Nie mówiąc o samopoczuciu i zdrowiu, o tym później.

Zrobiłam kilka razy taki eksperyment i za każdym razem efekt był taki sam – po 1-2 tygodniach objadania się bułkami na śniadanie, lunch i kolację, natychmiast waga przesuwała się w górę, a ja byłam jakby hmm spuchnięta albo po prostu…tyłam.
Tak się działo zarówno w czasie kiedy ważyłam 10 kg więcej i 10 kg mniej będąc chudziną.

Natomiast po odstawieniu KATEGORYCZNYM wszelkich bułek i bułko-podobnych chlebów, tych zwykłych i tych słodkich, przestawałam przybierać na wadze.
Po wprowadzeniu chlebów razowych, z pełnego przemiału, żytnich albo orkiszowych – zamiast bułek i chlebów pszennych albo ciemnych „pulchnych” (czytaj naszprycowanych chemią), od razu waga stawała i dochodziłam do siebie.

W skrócie: w pierwszej kolejności odstawiamy słodkie bułki, białe zwykłe bułki i wszelkie podobne wypieki pszenne, gdyż to od nich najbardziej się tyje! Od nich też psuje się zdrowie, ale o tym później.
Dotyczy to również: ciasta do pizzy, chałek, chleba tostowego, zwykłego chleba i dużych ilości makaronu.

To podstawa.

Tłuszcze i cukry przy tym to pikuś, o nich jeszcze sobie opowiemy.