RSS
 

Archiwum dla kategorii ‘Zachowanie Zdrowia’

Świeczki, podgrzewacze, zapachy, pachnidełka :)

22 lut

Kocham, lubię, … uwielbiam świece, ale ostatnio podejrzewałam, że coś jest z nimi nie tak. Oto małe „oczywiste” odkrycie:

 

„Setki lat temu, większość świec wykonana była z wosku pszczelego. Jednak w ciągu ostatnich kilku stuleci, świece woskowe zostały stopniowo zastąpione przez świece łojowe (z tłuszczu zwierzęcego), a w ostatnim stuleciu przez świece parafinowe. Parafina jest wykonana z osadu wytrącającego się z ropy naftowej. Osad jest następnie bielony benzenem i zmienia się jego właściwości innymi rozpuszczalnikami chemicznymi. Podczas palenia świec parafinowych powstaje sadza i dym zawierający  toksyczne substancje rakotwórcze, łącznie z bardzo szkodliwymi związkami chemicznymi zawartymi w powszechnie stosowanych ołowianych knotach.

 

Prawdopodobnie nigdy nie zapaliłbyś świecy parafinowej ze względu na ich nieprzyjemny zapach (porównywalny do spalin), ale został on przytłumiony przez syntetyczne dodatki zapachowe, z których wiele to substancje drażniące lub toksyczne same w sobie. A gdybyś wiedział, że resztki sadzy, dymu i chemikaliów z takich świec mogą przyklejać się do ścian, sufitu oraz przewodów wentylacyjnych i zaczynają w nich krążyć, gdy tylko włączysz ogrzewanie lub klimatyzację, nigdy prawdopodobnie nie zapaliłbyś takich świec.

Teraz już wiesz – świece wykonane z czystego wosku pszczelego nie powodują żadnego z tych problemów. Wręcz przeciwnie, mają one niezwykle korzystny wpływ na układ oddechowy.

Zapalając świecę z wosku pszczelego, osoby cierpiące na astmę, alergie i problemy z zatokami mogą zauważyć znaczną poprawę objawów. Ich oddech staje się  łatwiejszy, a ich sen może być mniej zakłócony po zapaleniu czystej świecy woskowej w sypialni na kilka godzin przed snem. Niektórzy astmatycy twierdzą, że ich objawy zniknęły całkowicie po tym, jak palili świece z wosku pszczelego codziennie przez kilka dni lub tygodni. Najwyraźniej spalanie wosku pszczelego produkuje dużą ilość jonów ujemnych. Jony ujemne są w przyrodzie odkurzaczami. Oczyszczają powietrze z kurzu, pleśni, wirusów, bakterii i innych zanieczyszczeń odpowiedzialnych za wiele przypadków nadwrażliwości chemicznej. Aby palenie świec miało efekt oczyszczający, muszą one być wykonane w 100 procentach z wosku pszczelego. Na rynku jest wiele świec woskowych, które zawierają zaledwie ~51% wosku pszczelego, co wystarcza, aby producent mógł oznaczyć takie świece jako „wyprodukowane z wosku pszczelego”. Podczas palenia świecy z wosku pszczelego czujemy miły orzeźwiający zapach, a świeca nie wydziela żadnego dymu. Chociaż świece wykonane ze 100% wosku pszczelego są wyraźnie droższe niż świece parafinowe, palą się jednak dłużej i oczywiście poprawiają  nasze zdrowie, a nie osłabiają”.

– Cytat z książki Ponadczasowe tajemnice…, s. 399

 

* znalezione na http://www.tajemnicezdrowia.com

 

A co dopiero mówić o innych sztucznych środkach zapachowych i chemii w domu.

PS. Polecam również oczyszczacze powietrza.

 

Dieta niełączenia

22 lut

Wbrew pozorom jest bardzo prosta. Stosuję ją już podświadomie, codziennie od wielu lat, mam ją już tak zaprogramowaną w umyśle, że nawet nie zwracam na nią uwagi, a przecież ma ona ogromny wpływ na sylwetkę i pora się z Wami nią podzielić.

Każdy słyszał o diecie niełączenia, ja należę do tych leniwych, „niedietowych”, więc po prostu robię tak – głównie przy obiedzie:

- jeśli jem mięso/rybę, to tylko z surówkami,

- jeśli jem ziemniaki/kluski/kaszę/chleb/ryż, to tylko z surówkami.

Koniec.

:)

Prawda, że proste? ;)

Chodzi o to, aby węglowodanów (ziemniaków, sosów z mąką, bułek, ryżu, klusek, pszenicy, cukru) nie łączyć z mięsem.

Natomiast warzywka – w surówkach i gotowane – można jeść do wszystkiego.

I to naprawdę działa. Daję gwarancję. Pod warunkiem stosowania codziennie :)

Aktualnie nie przestrzegam tej diety, bo…chcę przytyć.

 

Bielizna a płodność

22 lut

Czy zauważyłyście Dziewczyny, że kiedyś prawie wszystkie majtki i majteczki były uszyte z materiałów takich, jak bawełna i wełna. Głównie z bawełny. Pamiętam całe dzieciństwo, szkołę, nawet jeszcze studia i wiele późniejszych lat.

Teraz wchodzę do sklepu i widzę same poliestry.

Przerażające. Dlaczego?

Dlatego, że taka bielizna, noszona przecież bezpośrednio na skórze, ma bezpośredni wpływ na układ hormonalny kobiety!

Poliester ma wpływ na gospodarkę hormonalną, podwzgórze i przysadkę mózgową, które nią zawiadują, na biodostępność hormonów produkowanych przez organizm, na oddziaływanie naturalnych estrogenów, nawet na DNA… Podsumowując, noszenie poliestrowych majtek zaburza gospodarkę hormonalną kobiety. (!)

Piszę o kobietach, bo sprawa tyczy się estrogenów, ale Panowie – te hormony mają też wpływ na Waszą płodność, nie tylko płodność Pań! Mają też wpływ na cholesterol, białka, wapń, krzepliwość krwi, regulację cyklu i inne.

Jako zwolenniczka natury, oczywiście od dawna próbuję znaleźć ładne seksowne rzeczy, które będą zrobione ze zdrowych materiałów. I co? Wygląda na to, że producenci specjalnie najładniejsze wzory robią właśnie z poliestru, a to oznacza, że wcale nie zależy im na zdrowiu kobiet, wręcz przeciwnie. Dziewczyny, tylko w nas siła, bo nasz popyt może modelować podaż. Wybierajcie bawełnę, len, jedwab i wełnę.

 

PS. Butelki plastikowe też są z tego zrobione. Co pijemy?

 

.

 

Sposoby na przekąski w pracy

25 lip

Część swoich sposobów już podawałam w poprzednich notkach, teraz kolejne, te proste.

Chodzi o to, że masz 15-30 minut przerwy na lunch albo drugie śniadanie, podczas której musisz jeszcze wyjść z biura, dojść do sklepu, kupić, wrócić i zjeść i zaraz zacząć pracę. Zamiast iść do Żabki na hot-doga, proponuję w tym samym dokładnie czasie, zjeść coś zdrowego, alternatywę. Zakup zajmuje tyle samo czasu, a zrobienie każdego poniższego dania trwa tyle co czekanie na podgrzanie hot-doga. Czas jedzenia taki sam. Za to samopoczucie i zdrowie później – dużo lepsze.

 

Do tego wszystkiego potrzebna jest tylko miseczka/kubek, mały nożyk, łyżeczka i:

1. jogurt naturalny, banan w plasterki, borówki przepłukać, dorzucić, wymieszać

2. jogurt naturalny, banan w plasterki, jabłko na cząstki i w plasterki, łyżeczka otrębów pszennych, wymieszać

3. jogurt naturalny, jabłko, gruszka

4. płatki owsiane (czyste, sypane z dużego opakowania), wrzątek, zalewamy, suszone morele w kawałeczki, wymieszać

5. pomidory 2-3 duże, sparzyć wrzątkiem, obrać skórkę, na cząstki, wyrzucić pestki, sól, bazylia/zioła prowansalskie

6. kakao czyste 1 łyżeczka, wrzątek, zalewamy, dokładnie wymieszać, łyżeczka miodu/ksylitol

7. tuńczyk w kawałkach w sosie własnym/oleju słonecznikowym/oliwie z oliwek, pomidor w cząstki, zioła prowansalskie, grahamka

8. owoce sezonowe przyniesione z domu już umyte (np. truskawki, czereśnie), same albo z jogurtem naturalnym

 

Jak pozbyć się słodyczy z diety?? Tu masz motywację

18 lip

Dlaczego tak wałkuję ten temat, aby nie jeść cukru i generalnie węglowodanów prostych (np. białego pieczywa)?

Czy tylko po to, aby mieć piękną sylwetkę?

Wydaje się, że wystarczającą motywacją do pozbycia się słodyczy z diety jest chęć bycia szczupłym. Ale jak widać to wcale nie jest wystarczająca motywacja. Gdyby tak było, wszyscy bylibyśmy chudzi. Każda dziewczyna chciałaby mieć figurę aktorek z ekranu, np. takiej Julii Roberts z „Pretty Woman”. Byłoby super, co? A co zrobiłaś w tym kierunku?? No pytam! Bo zwykle na „byłoby super” się kończy. A dlaczego? Sama Julia Roberts kiedyś w wywiadzie dostała pytanie co robi, że ma tak świetną figurę, na co stwierdziła, że po prostu od wielu lat codziennie chodzi głodna! Tak, codziennie sobie czegoś odmawia. Coś o tym wiem ;) Cała tajemnica sukcesu, to mieć nad sobą kontrolę – i nawet jeśli zdarzy się ‚dzień czekolady’, to już następnego dnia wracamy do dobrych nawyków żywieniowych.

Jednak wizja pięknej figury nie wystarczy.

Co więc Wam proponuję, jako najlepszą motywację, aby nie jeść cukru i słodyczy? Otóż:

Candida albacins jest podstępnym mikroorganizmem, który niezauważalnie rozprzestrzenia się w organizmie człowieka, a powoduje wiele chorób, aby w końcu, po wielu latach, czasem dekadach, objawić się rakiem.

Candida odżywia się m.in. tym co ludziom smakuje najbardziej – cukrem. Wzbudza coraz większy apetyt na słodycze i potrawy o wysokim indeksie glikemicznym (np. biały chleb), bo sam jest głodny, żarłoczny. Podstępnie zmusza do jedzenia tego co go rozwija.

To nie jest już tylko gadanie o diecie, aby czuć się lepiej i wyglądać lepiej. To jest walka o własne życie. To jest walka o zdrowie.

Zdaję sobie sprawę, że mówienie do osoby uzależnionej od słodyczy „nie jedz tego, bo cukier zabija”, jest podobne do mówienia palaczowi „nie pal, bo palenie zabija”. Jak komuś nie zależy na zdrowiu i już przygotowuje się do przedwczesnej śmierci, to jest jego wybór.

Ale TY masz wybór własny.

Cukier i rak, albo dieta bez cukru i zdrowie.

Dlatego ciągle piszę, w wielu notkach, gdzie jeszcze ten cukier schowali, jakie są zamienniki białej mąki, czego unikać, gdzie jest cukier ukryty i co jeść zamiast niego, aby łatwiej było się odzwyczaić.

Wiem, naprawdę wiem, że to jest trudniejsze niż rzucenie palenia (tak drodzy Państwo). Cukier uzależnia jak kokaina albo i bardziej. Ale właśnie dlatego, że ten żarłoczny mikroorganizm chce Cię zjeść – on chce żyć zabijając podstępnie człowieka – nie daj mu się. Bądź silniejsza, silniejszy. Ty jesteś górą i masz kontrolę nad tym co jesz, możesz ją odzyskać. Tylko pomyśl o sobie i swoim życiu, o tym, że chcesz żyć długo i zdrowo, że nie chcesz podzielić losu milionów ludzi z rakiem. Jeśli możesz w jakiś sposób sobie pomóc i tego uniknąć, to zrób to. Zacznij zdrowo żyć.

 

Więcej o tym, czego nie jeść, aby nie karmić raka (czyli candida albacins) oraz co to w ogóle jest, znajdziesz tu:


http://prosto-zdrowo-i-przyjemnie.blog.pl/2014/01/27/nowotwor-to-grzyb-podstepny-candida-albacins/

O tym, gdzie jest ten niebezpieczny niewidoczny cukier, przeczytasz tu:


http://prosto-zdrowo-i-przyjemnie.blog.pl/2013/12/16/cukier-uzaleznia-gdzie-jeszcze-go-schowali/

Więcej o tym, co jeść, aby zachować zdrowie (i dlaczego cukier to psuje), znajdziesz tu:


http://prosto-zdrowo-i-przyjemnie.blog.pl/2016/04/10/zelazo-i-miedz/

Również o tym co jeść, aby zachować zdrowie, tu:


http://prosto-zdrowo-i-przyjemnie.blog.pl/2014/01/02/co-jedza-nie-chorujacy-na-raka/

Więcej o prostych zamiennikach dla pszenicy znajdziesz tu:


http://prosto-zdrowo-i-przyjemnie.blog.pl/2013/12/10/co-jesc-zamiast-pszenicy-i-pieczywa/

Info o samej pszenicy tu:


http://prosto-zdrowo-i-przyjemnie.blog.pl/2013/12/08/pszenica-cichy-zabojca/

Pyszne zamienniki dla cukru i słodyczy:


http://prosto-zdrowo-i-przyjemnie.blog.pl/2014/01/08/slodko-a-zdrowo-czyli-co-zamiast-cukru/


http://prosto-zdrowo-i-przyjemnie.blog.pl/2014/01/27/a-gdy-juz-nie-mozemy-wytrzymac-bez-slodyczy-cos-na-zab/


http://prosto-zdrowo-i-przyjemnie.blog.pl/2016/04/05/cos-pysznego-deser-czekoladowy-bez-czekolady/


http://prosto-zdrowo-i-przyjemnie.blog.pl/2014/03/15/ksylitol-i-zdrowe-zeby/

 

Podsumowałam Wam teraz najważniejsze notki, jakie napisałam na tym blogu, chciałabym, żeby cały świat to przeczytał, aby móc uratować wiele istnień ludzkich, ich zdrowie i życie, przy okazji dając lepsze samopoczucie i wygląd, jako pozytywny efekt uboczny zdrowego odżywania. Udostępniajcie!! Jawnie, potajemnie, obojętnie. Wszędzie, wszystkim!

Dbaj o siebie, proszę. Musisz żyć.

 

 

 

 

Zdrowe oczy całe życie

13 lip

First-aid, czyli pierwsza pomoc dla oczu:

 

- marchewka

- szpinak

- jagody

- masło

- pomarańcze

- awokado

- słonecznik

- tłuste morskie ryby

 

Ważne jest, aby wszystkie te składniki znalazły się w naszej diecie, gdyż wzajemnie się uzupełniają i pomagają we wchłanianiu cennych witamin i mikroelementów, które sprawiają, że nasze oczy funkcjonują dobrze i są zdrowe, a nasz wzrok jest coraz lepszy.

Oczywiście można jeść też inne produkty, ale tak jak napisałam, to jest pierwsza pomoc na początek, aby łatwo było zapamiętać. :)

Pamiętajcie proszę o noszeniu okularów przeciwsłonecznych, ale tylko i wyłącznie i koniecznie z filtrami UV od optyka!

 

Ulga dla oskrzeli

13 lip

Krótko i na temat – dieta zapobiegająca astmie i generalnie dobra na oskrzela:

JEŚĆ:

- czosnek (polski!),

- cebula,

- ostre przyprawy (chilli itp.),

- dużo pieprzu,

- musztarda,

- dużo tłustych ryb albo tran.

UNIKAĆ:

- mięsa,

- mleka,

- coca-coli.

 

antyperspiranty

02 cze

„W jaki sposób przemysł kosmetyczny robi z nas wariatów”

- taki w zasadzie powinien być tytuł tego wpisu.

 

Na początku chciałabym bardzo ostrzec, szczególnie kobiety, przed stosowaniem antyperspirantów w ogóle (tak, wiem, mało realne w tych czasach), ale przede wszystkim przed stosowaniem teraz mocno reklamowanych antyperspirantów, które zawierają tak silne substancje, że działają przez tydzień!

Ludzie, bójcie się Boga, szanujcie swój organizm, nie kupujcie takich rzeczy – jeśli nie jedziecie na ekstremalną wyprawę bez dostępu do wody przez dłuższy czas, bo to jest jedyny sens stosowania takich rzeczy.

 

Antyperspiranty generalnie hamują wydzielanie potu. Czyli hamują coś, co człowiek dostał od natury – naturalny proces oczyszczania z toksyn oraz regulowania temperatury organizmu. Zawierają glin – aluminium oraz wiele substancji chemicznych – przez niektórych uznawane jako wielce niebezpieczne przy częstym stosowaniu.

 

Ale dlaczego „robią z nas wariatów”?

 

Ludzki pot w większości przypadków nie ma zapachu dopóki nie zostanie sfermentowany przez bakterie, rozwijające się w ciepłych i wilgotnych warunkach. Pacha jest jednym z najcieplejszych miejsc na powierzchni ciała człowieka, a gruczoły potowe wydzielają płyn. Gdy skórę tej okolicy umyje się mydłem o odczynie zasadowym, skóra traci swoje niskie pH, które stanowi ochronę przed kolonizacją bakteryjną. W takim środowisku dobrze rozwija się wiele bakterii, co powoduje szybką kolonizację skóry tej okolicy. Bakterie te żywią się potem, wydalając kwas, który jest główną przyczyną przykrego zapachu. Proces ten jest silniejszy po usunięciu owłosienia, gdyż włosy znajdujące się w dole pachowym powodują, że pot nie zostaje na skórze, a ta jest wystarczająco sucha aby zapobiec kolonizacji bakteryjnej. Ponadto włosy są mniej podatne na wzrost bakterii. [źródło: Wikipedia]

 

Od lat wklepuje się ludziom do głów obraz pięknego mężczyzny i pięknej kobiety, który ma spowodować nakręcanie przemysłu kosmetycznego, poprzez wzbudzanie ‚potrzeby’ stosowania kosmetyków i zabiegów upiększających.

Jeszcze za czasów naszych rodziców nikt nie golił pach ani nóg ani nie mył się codziennie. Taka była rzeczywistość. Kiedyś nikt nie używał antyperspirantów. I nikt nie śmierdział na kilometr. Dlaczego?? Może mieli mydła współgrające z pH skóry człowieka, tak że skóra była w stanie sama obronić się przed bakteriami? Może ich skóra nie była narażona na codzienne obmywanie chemikaliami i była w stanie sama zachować swój naturalny stan i pot wcale nie miał intensywnego zapachu? Nikt nie golił pach, więc może to też chroniło skórę?

Teraz jesteśmy już tak otoczeni chemią i tak „wyjałowieni” przez nią, że nie wyobrażamy sobie bez niej życia. Szczerze, ja też nie. Wybiliśmy własną naturalną funkcję organizmu, naturalną ochronę, naturalne działanie skóry, przez gonienie jak stado owiec za reklamami telewizyjnymi i pięknymi zapachami sztucznych trujących chemicznych płynów. Ja też uwielbiam zapach perfum itp. Ale szukajmy alternatyw. Naturalnych alternatyw. Może mydło o kwaśnym pH? Może naturalna oliwka pod prysznic?  Może naturalne dezodoranty zamiast antyperspirantów? Może…?

Od antyperspirantów warto czasami sobie zrobić przerwę. Szczególnie dla zdrowia kobiet i ich piersi.

Pozdrawiam!

 
 

Co Ty jesz – czyli poszukiwania sklepowe

30 maj

Ludzie często zadają mi pytanie: „To co Ty właściwie jesz?”, po tym jak wymienię krótką listę tego, czego zwykle nie jem.

 

Fakt, to jest ten dylemat i najtrudniejsza sprawa na samym początku drogi. Gdy decydujesz się jeść zdrowo i w zgodzie z naturą, wchodzisz do sklepu i próbujesz kupić do zjedzenia coś, co nie jest nabiałem, mięsem albo chemikaliami. Stoisz, chodzisz w kółko, rozglądasz się w obłąkaniu i dochodzisz do wniosku, że w tym sklepie nie ma do zjedzenia absolutnie nic! „To co ja teraz mam jeść?”. Nikt nie chce umrzeć z głodu tylko po to, żeby zdrowo jeść ;) nie o to chodzi!

 

Po prostu na początku można przeżyć szok, ale potem już się człowiek przyzwyczaja i pierwsze kroki w supermarkecie kieruje zawsze do półek z żywnością ekologiczną, resztę szybkim krokiem omija, a po warzywa i owoce najczęściej biegnie na targ albo do dobrego warzywniaka. Z chlebem też nie jest taka prosta sprawa, po wielu latach mogę nawet stwierdzić, że to chyba obecnie jest najtrudniejsza część całego zabiegu!

 

Prosisz o chleb żytni, dostajesz, niby wszystko się zgadza, ale gdy pytasz o jego dokładny skład, to sprzedawczyni nie wie i szuka po szafkach tej kartki z notatkami, po czym okazuje się, że to chleb pszenny z wysokiego przemiału z dodatkiem „aż” 40% żytniej mąki. Albo kupujesz chleb wieloziarnisty, niby fit, zdrowy itp., po czym okazuje się, że zawiera ulepszacze, tudzież spulchniacze, jest na bazie pszennej mąki typu 500 (mega wysoki przemiał, czyli co najgorsze), a to fit to te kilka ziarenek słonecznika i siemienia na wierzchu. Można się załamać. Poszukiwania prawdziwego chleba pełnoziarnistego (czyli nie z wysokiego przemiału, czyli o jak najwyższej liczbie podanej przy typie – najlepsza jest 2000, ale jeszcze mało realna), orkiszowego, żytniego, te poszukiwania mogą trwać i można zjeździć pół miasta, ale warto! Naprawdę warto, bo to jest chleb… jaki? Chleb powszedni! Czyli coś co jemy codziennie, z czego budujemy swoje ciało i MA to znaczenie, więc warto w siebie zainwestować.

 

POWODZENIA w poszukiwaniach, w odkrywaniu prawdy o składzie, w szybkim przyzwyczajeniu się do czytania etykiet ze zrozumieniem i silnej woli dla własnego zdrowia i sylwetki! :) Uff ;) hehe ja wiem jak jest, ale jak się chce, to DA SIĘ!!

 

 

Stres w pracy a tycie lub chudnięcie

04 maj

Cześć :)

Nie od dzisiaj wiadomo, że stres ma ogromny wpływ na organizm człowieka i trzeba się nauczyć sobie z nim radzić.

Czasami jest tak, że ktoś się bardzo stara schudnąć albo przytyć, ale stres w pracy mu nie pomaga.

Jak to działa?

Są dwa najczęstsze przypadki.

 

Jeden:

Polega na zajadaniu stresu w pracy słodyczami i niejedzeniu normalnych potraw aż do wyjścia z biura, a następnie opychaniu się olbrzymią obiadokolacją po wejściu do domu.

Dlaczego tak się dzieje?

Otóż cukier jest znanym środkiem uspokajającym. Tak, strzał węglowodanowy powoduje chwilowe odczucie skoku energii (ale chwilowe!!), a zaraz potem jest zjazd i zaczyna się chcieć spać. Więc kawa. Kawa wypłukuje m.in. magnez, więc stresu odczuwa się więcej, więc… batonik. Energia spada, więc kawa. Batonik. … Albo coca-cola. Batonik. Czy muszę pisać dalej? Każdy, kto pracował w stresie, pod presją czasu, zna ten scenariusz ;) Uwaga, bułka słodka to też sam cukier :)

BTW, Mówi się, że czekolada powoduje wydzielanie hormonów szczęścia ;) Podawałam już tutaj wiele sposobów na zastąpienie batoników i czekolady, zdrowym odpowiednikiem, zachęcam do stosowania na co dzień.

Cukier/węglowodany działają uspokajająco, dlatego m.in. chce nam się spać po sutym obiedzie z ziemniakami albo makaronem, a po słodkim deserze, nic tylko przytulić głowę do poduszki.

Ale dlaczego w stresie nie jemy normalnego śniadania, lunchu, obiadu w pracy?

Powiecie: bo nie ma czasu, bo jest tyle do zrobienia, bo żołądek się ściska.

Tak właśnie, żołądek się ściska ze stresu. Jest to zupełnie biologiczna reakcja. I teraz, w omawianym pierwszym przypadku – stresujesz się w pracy, organizm na stres reaguje tak jak na zagrożenie ze strony ryczącego głodnego lwa biegnącego w Twoją stronę ;) czyli m.in. uwalnia większą ilość glukozy do krwi oraz zwalnia proces trawienia! Po całym dniu w pracy wracasz do domu, czujesz się bezpiecznie, cały stres opada, a Ty nagle czujesz wilczy głód i wpychasz w siebie co popadnie albo jesz obiad nakładając wszystkiego na talerz w olbrzymiej ilości, bo organizm dopomina się o uzupełnienie składników odżywczych, których nie dostał przez cały dzień! I tak rośnie oponka.

Przy okazji batoników, przypomnę, że właśnie przez nie, organizm musi bronić się przed przesłodzeniem, musi wyrównać poziom glukozy we krwi dla utrzymania równowagi, więc co robi? Zamienia jej nadwyżkę w tłuszcz. Dzięki temu mechanizmowi można żyć. Ale skutki uboczne takiego nadwyrężania organizmu dobrze znacie i możecie zmierzyć w pasie.

 

Dwa:

Drugi przypadek jest taki, że stres w domu nie mija. W takim przypadku nawet będąc głodnym, człowiek nie jest w stanie jeść, więc przy utrzymującym się przez dłuższy czas tego typu stresie, po prostu chudnie. Często można to zaobserwować u ludzi, których dotknęła naprawdę poważna tragedia rodzinna. Oni nie tyją, oni chudną. To jest już inny poziom stresu, więc moi kochani, cieszcie się, że możecie tyć ;)

 

No dobrze, ale co zrobić w tym pierwszym, najczęstszym przypadku?

Co mogę doradzić, to właśnie świadomość tego, co się dzieje. Gdy jesteśmy świadomi, możemy przejąć kontrolę. Dużą pomocą jest zastąpienie węglowodanów prostych złożonymi, które dłużej się uwalniają, dostarczają energii nie w postaci „strzału” i spadku, tylko równomiernie. Czyli? Chleb jasny pszenny zastępujemy razowym żytnim itp. Resztę porad już tutaj macie na blogu :) Życzę powodzenia w zastępowaniu i pozdrawiam!