RSS
 

Stres w pracy a tycie lub chudnięcie

04 maj

Cześć :)

Nie od dzisiaj wiadomo, że stres ma ogromny wpływ na organizm człowieka i trzeba się nauczyć sobie z nim radzić.

Czasami jest tak, że ktoś się bardzo stara schudnąć albo przytyć, ale stres w pracy mu nie pomaga.

Jak to działa?

Są dwa najczęstsze przypadki.

 

Jeden:

Polega na zajadaniu stresu w pracy słodyczami i niejedzeniu normalnych potraw aż do wyjścia z biura, a następnie opychaniu się olbrzymią obiadokolacją po wejściu do domu.

Dlaczego tak się dzieje?

Otóż cukier jest znanym środkiem uspokajającym. Tak, strzał węglowodanowy powoduje chwilowe odczucie skoku energii (ale chwilowe!!), a zaraz potem jest zjazd i zaczyna się chcieć spać. Więc kawa. Kawa wypłukuje m.in. magnez, więc stresu odczuwa się więcej, więc… batonik. Energia spada, więc kawa. Batonik. … Albo coca-cola. Batonik. Czy muszę pisać dalej? Każdy, kto pracował w stresie, pod presją czasu, zna ten scenariusz ;) Uwaga, bułka słodka to też sam cukier :)

BTW, Mówi się, że czekolada powoduje wydzielanie hormonów szczęścia ;) Podawałam już tutaj wiele sposobów na zastąpienie batoników i czekolady, zdrowym odpowiednikiem, zachęcam do stosowania na co dzień.

Cukier/węglowodany działają uspokajająco, dlatego m.in. chce nam się spać po sutym obiedzie z ziemniakami albo makaronem, a po słodkim deserze, nic tylko przytulić głowę do poduszki.

Ale dlaczego w stresie nie jemy normalnego śniadania, lunchu, obiadu w pracy?

Powiecie: bo nie ma czasu, bo jest tyle do zrobienia, bo żołądek się ściska.

Tak właśnie, żołądek się ściska ze stresu. Jest to zupełnie biologiczna reakcja. I teraz, w omawianym pierwszym przypadku – stresujesz się w pracy, organizm na stres reaguje tak jak na zagrożenie ze strony ryczącego głodnego lwa biegnącego w Twoją stronę ;) czyli m.in. uwalnia większą ilość glukozy do krwi oraz zwalnia proces trawienia! Po całym dniu w pracy wracasz do domu, czujesz się bezpiecznie, cały stres opada, a Ty nagle czujesz wilczy głód i wpychasz w siebie co popadnie albo jesz obiad nakładając wszystkiego na talerz w olbrzymiej ilości, bo organizm dopomina się o uzupełnienie składników odżywczych, których nie dostał przez cały dzień! I tak rośnie oponka.

Przy okazji batoników, przypomnę, że właśnie przez nie, organizm musi bronić się przed przesłodzeniem, musi wyrównać poziom glukozy we krwi dla utrzymania równowagi, więc co robi? Zamienia jej nadwyżkę w tłuszcz. Dzięki temu mechanizmowi można żyć. Ale skutki uboczne takiego nadwyrężania organizmu dobrze znacie i możecie zmierzyć w pasie.

 

Dwa:

Drugi przypadek jest taki, że stres w domu nie mija. W takim przypadku nawet będąc głodnym, człowiek nie jest w stanie jeść, więc przy utrzymującym się przez dłuższy czas tego typu stresie, po prostu chudnie. Często można to zaobserwować u ludzi, których dotknęła naprawdę poważna tragedia rodzinna. Oni nie tyją, oni chudną. To jest już inny poziom stresu, więc moi kochani, cieszcie się, że możecie tyć ;)

 

No dobrze, ale co zrobić w tym pierwszym, najczęstszym przypadku?

Co mogę doradzić, to właśnie świadomość tego, co się dzieje. Gdy jesteśmy świadomi, możemy przejąć kontrolę. Dużą pomocą jest zastąpienie węglowodanów prostych złożonymi, które dłużej się uwalniają, dostarczają energii nie w postaci „strzału” i spadku, tylko równomiernie. Czyli? Chleb jasny pszenny zastępujemy razowym żytnim itp. Resztę porad już tutaj macie na blogu :) Życzę powodzenia w zastępowaniu i pozdrawiam!

 

 

Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz